27° Środa
19 Września






FB Agnieszka Jacak

Czy dla Mateusza jest jeszcze nadzieja?

Mateusz Jacak z Otwocka to 14-letni piłkarz MKS Znicz Pruszków. Chłopiec w ubiegłym tygodniu doznał udaru. Rodzice szukają pomocy wszędzie, a lekarzom z Centrum Zdrowia Dziecka zarzucają zaniedbania i chęć odłączenia chłopca od aparatury podtrzymującej życie.

Wtorek 4 września dla Mateusza rozpoczął się, jak każdy inny dzień. Pobudka. Poranne przygotowania do szkoły i treningu. 14-latek wyszedł z domu i nagle stracił przytomność. Okazało się, że chłopiec doznał rozległego udaru. Mateusz znalazł się pod opieką lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka. Mimo upływu wielu dni jego stan nadal jest krytyczny.

Rodzice chłopca od początku podkreślają, że w przypadku Mateusza dopuszczono się licznych zaniedbań. Mama Mateusza na swoim facebookoym profilu podkreślała, że lekarze nie chcą wydać rodzinie dokumentacji medycznej chłopca. To jednak nie koniec. – Stan Mateusza pogorszył się na tyle, że planują Mateusza odłączyć od respiratora, co oznacza dla niego śmierć. Rozpoczęli już procedury zmierzające ku temu. Mamy ok. 2 tygodni na to, aby znaleźć klinikę, z którą skonsultujemy przypadek Matiego. Według kilku lekarzy od których otrzymaliśmy nieoficjalne informacje mówią, że w CZD bardzo zaniedbało leczenie nie robiąc szybko trepanacji czaszki czy nie wstawiając zastawki. Od dwóch dni walczymy o wydanie mam dokumentacji medycznej – napisała 7 września pani Agnieszka. 

Rodzina otrzymała w końcu dokumentację medyną chłopca. W stercie dokumentów znalazła się również karta mówiąca o niepodejmowania resuscytacji w przypadku zatrzymania krążenia/oddychania. – Mieliśmy dobrą intuicję. Oto dokument mówiący o tym, że Mateusz, który nie został uznany jeszcze za zmarłego został pozbawiony szansy na ratowanie życia w chwili zatrzymania akcji serca. Nikt nas o zdanie nie pytał. Nawet nie zostaliśmy o tym poinformowani. Jak można było nas pominąć!!!!!! My się nie zgadzamy na jego uśmiercenie – napisała mama Mateusza. 

Jak szpital odnosi się do zarzutów o chęć odłączenia chłopca od aparatury podtrzymującej jego życie. – Pragnę poinformować, że w ostatnim czasie wobec żadnego pacjenta IPCZD nie była i nie jest prowadzona procedura stwierdzająca śmierć mózgu. Powyższą procedurę regulują szczegółowe przepisy, a decyzję podejmuje interdyscyplinarna komisja składająca się z lekarzy specjalistów. Lekarze są uprawnieni do rozpoczęcia powyższej procedury dopiero po długotrwałej obserwacji i diagnostyce pacjenta, w przypadku którego istnieje wysokie prawdopodobieństwo nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Decyzja o jej wszczęciu, poprzedzona jest dogłębną analizą stanu zdrowia pacjenta i oparta jest o uznane standardy medyczne. Poszanowanie godności pacjenta w całym jego życiu czasami wymaga także podejmowania bardzo trudnych decyzji. Decyzja o wszczęciu procedury stwierdzenia śmierci mózgu jest jedną z najtrudniejszych. – wyjaśnia Katarzyna Gardzińska, rzecznik prasowy Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”.

Rodzice chłopca nie chcą się jednak poddać. Szukają ratunku dla Mateusza wszędzie gdzie się da. Wiele wskazuje na to, że przypadek chłopca skonsultują lekarze z Watykanu. – Dalej wierzymy, że jest gdzieś lekarz, który da choć cień nadziei na powrót Mateusza. Jeżeli nie będzie dla naszego skarbu ratunku pozwolimy mu odejść w spokoju – napisała w jednym z postów pani Agnieszka. 


Anna Zwolińska
anna.zwolinska@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 5

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Niestety, Mateusz zmarł w dniu wczorajszym... Straszna tragedia :( [*}

piastowiak

Udar u 14-latka? Jak to możliwe? Przecież to choroba osób starych a nie dzieci.

Gość

„Lekarze z Watykanu” - ostatnio głośno o ich dokonaniach w Pensylwani , podobno leczą dzieci „dotykiem”

Gość2

Do Gościa: ktoś Ci płaci za pisanie takich rzeczy? Czasem nawet najlepszy szpital nic nie poradzi. Medycyna wielokrotnie jest bezsilna. A chyba w tym przypadku właśnie tak jest

Gość

szpital się nie wypłaci za morderstwo!