Sobota
25 Listopada

Nie

Pon




Maciej Bochnowski

A drzewo leży...

Podcięte korzenie czy nawałnica – co było przyczyną upadku dębu szypułkowego? Państwo Jóźwik z Milanówka liczą na pomoc urzędu miasta i czekają. A drzewo czeka...

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2016 roku. Wtedy to w ul. Próżnej i wzdłuż rowu Grudowskiego budowano kanalizację. Zdaniem Państwa Jóźwik w wyniku wykopania głębokiego rowu doszło do podcięcia korzeni dębu szypułkowego i olchy rosnących na tyłach ich posesji oraz uszkodzenia ogrodzenia. Wykonawca prac został zobowiązany przez urząd miasta do usunięcia szkody. Minęło
kilka miesięcy...

27 czerwca br. na posesję państwa Jóźwik przewrócił się dąb, który zniszczył płot i połamał inne drzewa. Zdaniem magistratu powodem była nawałnica. Poszkodowani kwestionują ocenę urzędników i zwracają uwagę, że upadek drzewa spowodowany był wcześniejszym uszkodzeniem korzeni. – Po kilkukrotnych oględzinach w terenie oraz porównaniu protokołów odbioru prowadzonych tam prac z projektami budowy pracownicy nie stwierdzili nieprawidłowości, a ubezpieczyciel gminy odrzucił wniosek o odszkodowanie uznając całe zdarzenie za przypadek losowy. Jednak determinacja mieszkańca i przedłożony przez niego dodatkowy materiał zdjęciowy, wpłynęły na decyzję Burmistrza Miasta Milanówka o przyjrzeniu się sprawie ponownie i podjęciupomocy w rozwiązaniu problemu.

Analiza zebranych przez mieszkańca dokumentacji zdjęciowych, na których widoczny jest plac budowy z 2016 roku wykazała, że przeprowadzone wówczas prace mogły uszkodzić system korzeniowy drzewa. Na zdjęciu widoczna jest koparka, a rów wygląda na wykopany przy użyciu ciężkiego sprzętu, pomimo wskazań gminy na wykonanie prac ręcznie – przedstawia Daria Gągała z Urzędu Miasta Milanówka.
Poszkodowani częściowo uporządkowali teren, jednak do dziś karpa dębu wisi na płocie. Państwo Jóźwik domagali się również odszkodowania za poniesione straty. Warto podkreślić, że urzędnicy nie wykluczają wpływu robót budowlanych na osłabienie korzeni drzewa. Jednak ich zdaniem nie miało to wpływu na upadek drzewa. – Bezpośrednią przyczyną całego wydarzenia była nawałnica, która powaliła nie tylko drzewo u państwa Jóźwików, ale także wiele innych dużych i zdrowych drzew w Milanówku. Drzewo rosło ponadto na terenie podmokłym, przez co miało słabo rozwinięty układ korzeniowy, co także mogło wpłynąć na jego przewrócenie się w trakcie nawałnicy. Dodatkowo roboty budowlane prowadzone w 2016 roku zostały wykonane w sposób, który mógł mieć wpływ na osłabienie tych korzeni – wyjaśnia przedstawicielka milanowskiego magistratu. – Ubezpieczyciel Gminy Milanówek, firma InterRisk Towarzystwo Ubezpieczeniowe S.A, po otrzymaniu z urzędu analizy sytuacji i wszelkich wyjaśnień, wydał decyzję, że szkoda powstała na skutek warunków atmosferycznych – nawałnicy, której ubezpieczony nie mógł przewidzieć, a tym samym nie mógł przypisać Gminie Milanówek winy za powstałe szkody – dodaje.

Poszkodowani odwołali się od decyzji ubezpieczyciela, jednak ponowna analiza nic nie zmieniła. Państwo Jóźwik nie składają broni, złożyli wniosek do prokuratury.


Jakub Małkiński
jakub.malkinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 3

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

"A drzewo leży, a mury runą I pogrzebią stary świat!" :D

Gość

W Pruszkowie to samo, dojście do PKP od strony Waryńskiego, drzewo zwalone po letnich nawałnicach, uszkodzone ogrodzenie. Samo drzewo podcięte, ale nie do końca, o wywiezieniu nawet nie wspominając.

Gość

Wstyd - Urząd Miasta Milanówek nie może naprawić paru metrów siatki i kilku wygiętych rurek. Jestem ciekaw u kogo w kominkach pali się drewno z powalonych drzew w Gminie Milanówek ?