27° Środa
19 Września






Seweryn Dębiński

Brak zgody na przedłużenie zamknięcia linii 447? Na razie...

Jak informuje portal rynek-kolejowy.pl PKP PLK nie wyraziła zgody na przedłużenie zamknięcia linii podmiejskiej nr 447, o co wnioskował wykonawca prac. Jak udało się nam ustalić, kolejarze mówią „nie”, ale tylko na razie. W połowie lipca zapadnie w tej sprawie ostateczna decyzja. Opóźnienie jest więc możliwe.

Przypomnijmy, wykonawca prac na linii podmiejskiej zwrócił się do PKP PLK z prośbą o wydłużenie terminu zamknięcia torowego na szlaku do Grodziska Mazowieckiego do 20 października. Z informacji opublikowanych przez portal rynek-kolejowy.pl wynika, że PKP PLK prośbę odrzuciły. – Członek zarządu PLK Arnold Bresch poinformował, że inwestor nie zgodził się na wydłużenie zamknięcia, bo jego zdaniem wciąż istnieje możliwość przywrócenia ruchu we wrześniu. W tym celu prowadzone są rozmowy bezpośrednio pomiędzy zarządami obu spółek, które Bresch ocenia jako bardzo konstruktywne – czytamy w artykule dostępnym tu.

Informacje te częściowo potwierdza w rozmowie z nami Karol Jakubowski z biura prasowego PKP PLK. Okazuje się jednak, że „nie” ze strony kolejarzy może się jeszcze zmienić. – Status modernizacji linii kolejowej Grodzisk Mazowiecki-Warszawa nie zmienił się. Inwestor nie wyraził zgody na przedłużenie zamknięć torowych. Wyznaczono ważne punkty do planowej realizacji projektu, między innymi przebudowę niezinwentaryzowanych sieci elektrycznych, telekomunikacyjnych, kanalizacyjnych, czy przebudowę wiaty w Pruszkowie – wyjaśnia przedstawiciel PKP PLK.

I dodaje najważniejsze: – Na podstawie postępu i zaawansowania tych prac, w połowie lipca, określony będzie czas uzyskania przejezdności linii Warszawa-Grodzisk. Określone zostanie, czy ruch pociągów wróci zgodnie z planem we wrześniu, czy będzie konieczne przesunięcie tego terminu. Wykonawca został zobowiązany do intensyfikacji prac, również w czasie weekendów. Ze względu na kluczowy charakter inwestycji, PLK prowadzi stały monitoring prac, również w weekendy – twierdzi Jakubowski.

Zgodnie z zapewnieniami PKP PLK wykonawca prac ma teraz dwa tygodnie, aby nadrobić zaległości. Po sprawdzeniu postępów okaże się dopiero, czy pociągi będą mogły wrócić na szlak we wrześniu.  

Czy to się uda? Tempo prac sprawdziliśmy w miniony weekend (czytaj tu). Na placu budowy spotkaliśmy pojedynczych robotników, trudno więc uwierzyć w nagłe przyspieszenie. 

Do sprawy będziemy oczywiście wracać.


REDAKCJA
kontakt@wpr24.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 13

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

osoby decyzyjne powinny zostać publicznie zgwałcone we wszystkie otwory przez delegację z kongo

Gość

skandalem jest to że nawet tak wielkie no i w sumie strategiczne przetargi wygrywa zawsze jakaś firma szwagierbud >kolejarze nie wyrażą zgody no i co dalej, przecież od braku zgody tory się magicznie nie położą

kierownik

Śmiejecie się w komentarzach, że podkłady będą układane ręcznie przez urzędników. No i zaskoczyło mnie to, że wczoraj wieczorem szyny były układane ręcznie... Myślałem, że na tak obciążonej i istotnej linii kolejowej ktoś pomyśli o maszynach, ale jak widać te maszyny da się zastąpić pewną liczbą pracowników z Ukrainy... Ale pewnie wygrała najtańsza oferta, a przecież terminy w prawie każdej umowie da się negocjować w trakcie jej trwania... Ręce opadają...

lennox

Przewiduję, że nawet 20 października jest nierealny. Potem będą kolejne przesunięcia...

brw24

mówiłem że PKP , a raczej PLK realizują tą inwestycje "punktowo" ...oszczędność kosztów zatrudnienia.

Gość

Czysto teoretycznie istnieje harmonogram prac , jest też nadzór , który ocenia stan realizacji , a w praktyce mamy to co mamy

brwinowianin

tak, pisali do mnie pismo z Horoszczy, żebym przedłużył ale nie zgodziłem się @brwinowianin

Gość

Się mogą nie zgadzać, akurat. I wtedy w drodze cudu podkłady same się ułożą, szyny same poukładają i żwirek sam się wysypie. I PKP PLK puści po tym składy. To będzie większy cud niż to, że dziś z grupy na Mundialu wyjdziemy.

Gość

Proszę przejechać się wzdłuż linii Piastów_ Włochy. Nie widać pracowników. Kpina

loku

dlaczego nigdy nie ma odpowiedzialnych po nazwisku, ktoś podpisuje umowę, bierze odpowiedzialność. Na razie to biorą tylko gigantyczne pieniądze

mm

Brak zgody oznacza tylko tyle, że PKP PLK nie wydając jej będą miały podstawę obciążać karami podwykonawcę za nieterminowe zakończenie robót. Czyli PKP PLK weźmie sobie dodatkową kasę a my i tak pojedziemy później. Refleksja PKP PLK jest o tyle nie na miejscu, że to źle zaprojektowany i zaplanowany remont. Teraz okaże się, że wszystkiemu winny jest podwykonawca a PKP PLK są pełne dobrych intencji.

Gość

Jasne biurwy będą podkłady nosić ;-)

Gość

Cudu nie będzie.