27° Środa
19 Września






Fundacja Oddech Życia

Ciężko chore dziecko w przychodni. „Napadli nas, że się wpychamy w kolejkę”

Poruszający list napisała do nas mama 18-miesięcznej dziewczynki chorej na mukowiscydozę. W jednej z przychodni w Pruszkowie ją i dziecko spotkała bardzo przykra sytuacja. „Napadli nas, że się wpychamy w kolejkę”.

Na początku kwietnia pani Wioleta przyjechała wraz z córką do jednego z pruszkowskich punktów nocnej pomocy. Z racji choroby córki powinna zostać przyjęta bez kolejki. Mukowiscydoza to poważna choroba, szczególnie u dzieci. Nie spotkało się to ze zrozumieniem ze strony pozostałych oczekujących pacjentów. – Podczas wizyty u lekarza na nocnej pomocy w Pruszkowie spotkała mnie i moje 18-miesięczne dziecko, przykra sytuacja. Zarejestrowałyśmy się do lekarza, pan doktor powiedział że mamy wejść od razu po wyjściu obecnego pacjenta z gabinetu. I wtedy się zaczęło. Obecni na poczekalni pacjenci napadli na nas, że wpychamy się w kolejkę, że oni nie słyszeli tego że pan doktor kazał nam wejść po obecnym pacjencie, że tu też czeka pani z małym dzieckiem i ona poprzedniej nocy też nie spała bo dziecko jest chore i kaszle. Że oni też się źle czują (dorosłe kobiety) i ciekawe ile jeszcze mają osób przepuścić, że trzeba było przyjechać sobie wcześniej i czekać a nie teraz się wpychać – relacjonuje pani Wioleta.

Na przykrych komentarzach się nie skończyło. Matki z dzieckiem próbowano nie wpuścić do gabinetu. – Moje tłumaczenie, że dziecko jest ciężko chore i że mamy zaświadczenie że powinnyśmy być poza kolejnością przyjmowane nic nie dało. W końcu wyszedł lekarz a kolejna osoba wpadła do gabinetu, ja nawet nie zdążyłam podejść. Lekarz stwierdził, że chyba się nie dogadaliśmy i poprosił aby ta pani wyszła, bo moja córka jest dzieckiem ciężko chorym i powinna być w pierwszej kolejności. Oczywiście pani wpadła w dyskusję, że jej dziecko też jest ciężko chore, bo kaszle i ma lekką gorączkę. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam, jak mogła ta pani tak powiedzieć i przyrównać tę chorobę do naszej. Po zamknięciu drzwi długo jeszcze trwała na poczekalni dyskusja na nasz temat. Nagonka na nas sprawiła mi mnóstwo przykrości, nikt tam nie pomyślał ile nocy my nie przespaliśmy, ile łez uroniliśmy, jak wygląda nasze życie, że przebywanie w towarzystwie osób chorych to dla nas zagrożenie. Wszyscy od razu napadli na nas, nie zastanawiając się nad tym co mówią i jaką przykrość robią – zaznacza mama chorej dziewczynki.

– Ciężko mi nawet napisać tę wiadomość, bo przypomnienie całej sytuacji sprawia od razu ból. Zwracam się więc do państwa z ogromną prośbą o pomoc w uświadomieniu Pruszkowian, że nie należy oceniać wszystkich po wyglądzie – dodaje pani Wioleta.

Rzeczywiście, mukowiscydoza to jedna z tych chorób, których nie widać „gołym okiem”, a są szalenie groźne. Dziedziczona genetycznie, powoduje wiele powikłań związanych z układem oddechowym i pokarmowym. Medycyna w tej chwili nie potrafi znaleźć sposobu na jej wyleczenie. Jedyne, co można to łagodzić objawy. Średnia długość życia pacjentów z mukowiscydozą wynosi w Polsce około 20 lat. Każda dodatkowa infekcja mocno osłabia i tak chory już organizm. Dlatego pacjenci cierpiący na tę przypadłość mają specjalne prawa, w tym przyjmowani są bez kolejki. Niestety, brak wiedzy i często zwykłego ludzkiego odruchu, doprowadzają do takich sytuacji jak opisywana przez panią Wioletę.

Dla 18-miesięcznej Nikoli z Pruszkowa można za to przekazywać 1 proc. podatku. Szczegóły na plakacie:


REDAKCJA
kontakt@wpr24.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 10

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

do ui 2018.04.12 23

"o nie, chore dziecko smarcze kaszle główka boli, strasznie, umrze pewnie! dla takich matek i ich bachorów powinien być zakaz wstępu na nocną pomoc i zajmowania kolejki, przeziębienie nie jest chorobą śmiertelna, z reszta jak mamusia sobie sama nie może poradzić z tak prostym przeziebieniem to niech poczeka do poniedziałku czy na następny dzień na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu! idioci. dużo zdrowia dla nikolki" - piszesz tak bo tam byłeś i znasz dobrze stan każdego czy tylko tak ci się wydaje że było?

Gość

to jest też kwestia organizacji w szpitalu - lekarz albo ktoś ze szpitala powinien to jasno zakomunikować. niedługo będzie tak, że ludzie z kolejki będą decydować kto jest w ciężkim stanie, a kto może zaczekać - do tego dochodzi.

Do goscia z 6:40

Bo akurat w takich przypadkach to sie wzywa karetke, a nie biegnie do przychodni. Wiec zapewne przesadzasz, ze dziecko sie dusilo, bo zapewniam Cie, ze gdyby tak bylo to matka by nawet nie zdazyla do przychodni dobiec, w takich wypadkach wzywa sie karetke. A jesli dziecko cos polknelo, ale sie nie dusilo (czyli trafilo to cos do zoladka) to sie jedzie do szpitala i wtedy np gastroskopia.

Gość

starosta do dymisji

Głos

Jakiś czas temu podczas zapisywania swojej chorej mamy do lekarzana Helenowskiej byłem świadkiem jak kobieta z dzieckiem,które coś połknęło i się dusiło nie została wpuszczona do lekarza przez oczekującą na wizytę ukrainkę z dzieckiem...

ui

o nie, chore dziecko smarcze kaszle główka boli, strasznie, umrze pewnie! dla takich matek i ich bachorów powinien być zakaz wstępu na nocną pomoc i zajmowania kolejki, przeziębienie nie jest chorobą śmiertelna, z reszta jak mamusia sobie sama nie może poradzić z tak prostym przeziebieniem to niech poczeka do poniedziałku czy na następny dzień na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu! idioci. dużo zdrowia dla nikolki

Gość

to nie ludzie,to bydlo...szkoda słów...A Nikoli życzę dużo zdrowia.

op

A najbardziej krzyczą panie co są dawno na emeryturze. Pomijam, że często przychodzą godzinę przed wizytą i są oburzone jak się im tłumaczy, że od tego są numerki/zapisy na konkretną godzinę, żeby nie czekać Bóg wie ile. Chyba mają stare nawyki z poprzedniego ustroju.

Gość

Fakt że w tych smiesznych przychodniach w polsce powinna podejsc babka co obsługuje daną osobe i poinformować pacjentów o danej sytuacji a nie dupą za blatem siedzieć

Gość

Nie pomoge ,bo mi nikt nie pomaga z walka z choroba wiec komu ja mam pomoc .