Sobota
25 Listopada

Nie

Pon




arturtusinski-podkowa.pl

Czy Gio i Mate zostaną w Polsce?

Gruzińska rodzina Zviadauri od kilku lat starają się o uzyskanie statusu uchodźcy. Do tej pory ich sprawa znajdowała się w martwym punkcie, ale w ostatnich dniach coś drgnęło...


Państwo Zviadauri wraz z dwoma synami: Gio i Mate do Polski trafili w 2012 r. Zamieszkali w Ośrodku dla uchodźców w Dębaku w Podkowie Leśnej. Chłopcy dopiero tu rozpoczęli edukację. Jeden w podstawówce, drugi w przedszkolu.

Po pięciu latach Gio i Mate płynnie mówią po polsku. Mają tu wielu znajomych i przyjaciół. Angażują się również w zajęcia pozalekcyjne zarówno te artystyczne jak i sportowe. O swoim rodzimym kraju Gruzji wiedzą tyle ile przekazali im rodzice. Starszy z chłopców zna troch gruziński, ale rozmowa w tym języku to dla niego nie lada wyzwanie. Młodszy porozumiewa się z rodzicami tylko po polsku. Państwo Zviadauri również zaaklimatyzowali się w Polsce. Mama chłopców tworzy i sprzedaje rękodzieło, a ich tata podejmuje dorywcze prace porządkowe.

Jest jednak kłopot. Rodzina stara się o przyznanie azylu w Polsce. Do tej pory bezskutecznie. Państwo Zviadauri  otrzymali również decyzję o konieczności opuszczenia Polski. Dla calej rodziny jest o drastyczna decyzja. Zdaniem psychologów chłopcy powinni pozostać w Polsce. Deportacja dla całej rodziny byłaby trudnym doświadczeniem.

W ostatnich dniach w sprawie rodziny Gio i Mate coś drgnęło. Wobec rodziny została wszczęta procedura o pobyt humanitarny. Oznacza to, że Komendant Straży Granicznej będzie się teraz zastanawiać, czy należy im przyznać pobyt, czy nie.

Nadal zbierane są podpisy wsparcia pod petycją „Uratujmy rodzinę Gio i Mate przed deportacją!”, która jest dostępna na stronie naszademokracja.pl


Anna Zwolińska
anna.zwolinska@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 1

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

silver

Pisałem już tu kiedyś o Gruzinach. To niesamowicie przyjazny, gościnny naród, bardzo podobny do naszego. Bywam tam często i jest to uczta dla ciała i duszy. Tu chodzi o jakąś dysfunkcyjną rodzinę i tym bardziej trzeba im pomóc.