"Byłem świadkiem pobicia na biesiadzie w Grodzisku Mazowieckim. Pewien Pan przewoził dzieci taką bryczką. Nagle jego koń dostał butelką i następnie kierowca tej bryczki dostał butelką w głowę. Ten Pan zaczął krwawić, lecz udzielono mu pomocy tzn. zdezynfekowano ranę i zatamowano krwotok. Zrobił to jakiś młody chłopak, który szedł razem z kolegą. Policja i ochrona szybko zareagowała i zatrzymała jednego z tych młodych ludzi (podobno drugiego później też, lecz tylko to usłyszałem), ale jestem bardzo rozzłoszczony!" - pisze pan Patryk.
"Reakcja pogotowia była żenująca. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Karetki nie było i nie było. Po 15 min moja koleżanka zadzwoniła na pogotowie dowiedzieć się, co z karetką. Co się okazało? Karetki w Grodzisku żadnej nie było i musieli wezwać Pogotowie z Żyrardowa! Byli po 20 min! A jakby człowiek umierał? Tak się zdenerwowałem, że to głowa mała. Czekać 20 min na pomoc medyczną, to karygodne." - podkreśla.
Na terenie Grodziska świadczenia z zakresu ratownictwa medycznego świadczy prywatna firma Pogotowie Ratunkowe Riemer. - To była impreza masowa, a nie miała zabezpieczenia medycznego. Organizator nie zgłosił się do nas z wnioskiem o zapewnienie zaplecza ratunkowego - tłumaczy Grzegorz Riemer, dyrektor firmy. - Na terenie Grodziska wszystkie karetki mieliśmy zajęte, musieliśmy więc wezwać załogę z Żyrardowa - dodaje. Pogotowie Ratunkowe Riemer obsługuje powiat grodziski i żyrardowski. W sumie ma do dyspozycji pięć załóg ratownictwa medycznego.
Jak się jednak okazuje, Dni Grodziska nie miały charakteru imprezy masowej. - Przewidzieliśmy imprezę na 300 osób (impreza masowa jest od 1 tys. osób - przyp. red.), tyle miejsc siedzących zapewniliśmy - odpiera zarzuty Paweł Twardoch, dyrektor Centrum Kultury, głównego organizatora Dni Grodziska. Według niego pan z bryczką ustawił się przy chodniku wzdłuż ul. Kościuszki i nie był na terenie imprezy.
Brak statusu imprezy masowej potwierdziła policja. - Organizatorzy nie prosili nas o zabezpieczenie imprezy masowej. Otrzymaliśmy informację, że w tym miejscu będzie się coś działo. Policjanci byli tam w ramach normalnej służby - tłumaczy Katarzyna Zych, rzecznik prasowy grodziskiej policji.
W Grodzisku nie będzie więcej załóg ratownictwa medycznego
Nawet, jeśli nie była to impreza masowa pewne jest, że poszkodowany na pewno czekałby krócej na pomoc lekarską, gdyby karetka jechała z bazy w Grodzisku. Skoro wszystkie były zajęte, może warto pomyśleć o zwiększeniu ich ilości?!
- Nie planujemy w najbliższych latach zwiększania ilości załóg. Na powiat grodziski i żyrardowski mamy pięć ekip i myślę, że to wystarcza. Przeważnie mamy poniżej 10 zgłoszeń na dobę na jedną załogę - wyjaśnia dyrektor Riemer.
Po sytuacji z ostatniej soboty widać, że czasem jednak taka ilość nie wystarcza. Na szczęście tym razem nie było poważnych konsekwencji. Mężczyzna po opatrzeniu w szpitalu, został wypuszczony do domu.











