Po kilku latach od wykupienia mieszkań dowiadują się teraz, że mają płacić spółce deweloperskiej dodatkowy czynsz za… użytkowanie ulicy! Mowa o mieszkańcach Osiedla „Czarnieckiego” przylepionego do granicy pruszkowskich Malich. Ekshumowany ze średniowiecza pomysł na pobieranie myta drogowego nie powinien ich w zasadzie dziwić, bo opłat żąda deweloper, który dla tego zarobku… niespodziewanie powstał z grobu!
W czerwcu mieszkańcy ulicy Czarnieckiego, leżącej na granicy Pruszkowa (Malich) i michałowickich Reguł oraz całkowicie regulskiej, ale powstającej dopiero ulicy Zielonej, znaleźli w swoich skrzynkach pocztowych pismo z żądaniem comiesięcznych, wysokich opłat za… korzystanie z ulicy Czarnieckiego.
Z pism niedwuznacznie wynika, że deweloper, który swego czasu wybudował osiedle i do chwili obecnej jest właścicielem części działki pod ulicą, wpadł na pomysł przekucia swoich praw właścicielskich na żywy pieniądz. Zażyczył sobie od każdego właściciela mieszkania lub domu korzystającego z ulicy, płacenia comiesięcznego, dodatkowego czynszu w wysokości 88,- zł , a od tych, którzy chcą parkować tu swoje samochody dodatkowo kolejne 108,58 zł (!) Na tym nie koniec, bo zimą mają do tego dojść jeszcze opłaty za odśnieżanie. Spełniając te żądania mieszkańcy ul. Czrnieckiego (i okolic) musieliby, więc pogodzić się z comiesięcznym mytem drogowym w wysokości ok. 100-200 zł (!).
Co na to zainteresowani? Zaskoczenie mieszkańców śmiało można nazwać szokiem. Dalekim jednak od uległości. Rozdzwoniły się nasze redakcyjne telefony.
- To skandal! Zainteresujcie się tym! – żalą się nam oburzeni - Nie dość, że po wielu latach od zamieszkania dowiadujemy się nagle o rzekomo koniecznych, dodatkowych obciążeniach, to jako uprawniony poborca opłat przedstawia się firma deweloperska, która by uniknąć odpowiedzialności za przekręty budowlane przy budowie osiedla, uciekła wówczas w stan upadłości i likwidacji !!!
Jak Feniks z popiołów
Dodatkowego, pikantnego smaku dodaje, bowiem sprawie fakt, że ów „poborca” - firma deweloperska Graw-Bud-Lokal S.A., która 11 lat temu rozpoczęła budowę tego osiedla, zapisała się w historii gminy Michałowice jako sprawca największej chyba do tej pory afery budowlanej. Budując w tym miejscu wielorodzinne osiedle naruszyła rażąco miejscowe warunki zagospodarowania terenu (przewidujące tu jedynie zabudowę jednorodzinną) i złamała wielokrotnie przepisy prawa budowlanego. (Nie bez winy pozostają ówczesne władze gminy Michałowice, które przy tej samowoli budowlanej wykazały wyjątkową urzędniczą opieszałość i bezradność).
Budowa osiedla wywołała wówczas silne protesty społeczne i doczekała się sążnistych artykułów w „Gazecie Wyborczej”. Inspekcje Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, interwencje prokuratury i Naczelnego Sądu Administracyjnego, a także liczne reklamacje budowlanych bubli, zgłaszane przez mieszkańców dopełniły reszty. Firma uciekła od odpowiedzialności ogłaszając upadłość, a następnie stawiając się w stan likwidacji. Jak wynika z zapisów Krajowego Rejestru Sądowego w tym stanie likwidacyjnej hibernacji deweloper znajdował się przez wiele lat, aż do 28 maja br.
Obecne, cudowne odrodzenie się firmy Graw-Bud-Lokal S.A. w nowej roli (poborcy myta drogowego) jest na tyle interesujące, że postanowiliśmy zająć się nim dokładniej w najbliższym wydaniu WPR.


Komentarze 0