10° Piątek
24 Listopada

Sob

Nie

Pon



Archiwum prywatne

Jako kucharz będę uczył się przez całe życie

Kamil Wierzbowski to 27-latek z Piastowa, który rozwija swój kulinarny talent. Pracuje w londyńskiej restauracji Gordona Ramsay'a. Teraz trafił do finału konkursu „The National Chef of the Year”.

Jak odkryłeś swój kulinarny talent? 
– Trudno powiedzieć. Któregoś dnia postanowiłem, że pójdę do technikum gastronomicznego. Wraz z kilkoma kolegami złożyliśmy „papiery” do szkoły przy ul. Poznańskiej w Warszawie. Mi się udało, im niestety nie. I tak się zaczęło. 

Która z kuchni świata jest twoją ulubioną jeśli chodzi o gotowanie, a która gdy chodzi o jedzenie?
– Jeśli chodzi o gotowanie to najbardziej lubię dania kuchni francuskiej z azjatyckimi wpływami. A która mi najbardziej smakuje? Lubię każdą pod warunkiem, że danie ugotuje mi ktoś inny (śmiech).

Twoje danie popisowe to...
– Nie ma takiego. Staram się by każde danie wyszło jak popisowe.

Czy jako kucharzowi zdarza ci się jadać fast foody?
Jeśli kończysz pracę po północy, to głównie fast foody ratują ci życie. Od rana do nocy gotuję, często jest taki pośpiech w kuchni, że nie ma czasu na porządny posiłek. Poza tym co chwilę coś próbuję, więc prawdziwy głód zaczynam odczuwać po opuszczeniu kuchni. Wtedy zazwyczaj kieruje się do najbliższego fast foodu. Staram się to kontrolować, ale czasem nie ma wyboru...

Dziś pracujesz w Londynie. Jak tam trafiłeś?
– W Polsce pracowałem około 7 lat. Zatrudnienie za granicą wyszło przypadkiem. To miał być miesięczny staż, ale dostałem ofertę pracy. Sercem chciałem zostać w Polsce i szlifować swoje umiejętności pod okiem najlepszego szefa kuchni w Polsce Darka Barańskiego. Rozum podpowiadał jednak, że nie mogę takiej okazji zmarnować, bo może się nie powtórzyć. Wielu szefów kuchni marzy o tej pracy, mimo że to ciężki wysiłek nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. 

Kto spośród kucharzy jest twoim wzorem?
– Przede wszystkim wspomniany Dariusz Barański z restauracji Concept 13 oraz mój obecny szef Lahiru „Larry” Jayasekara z Petrusa. Cenię też Daniela Humma, Hestona Blumenthala i oczywiście Gordona Ramsay'a.

Zostając przy Gordonie Ramsay'u. Pracujesz w jego restauracji Petrus w Londynie. Wiele osób zna go z programów telewizyjnych, m.in. „Hell's Kitchen”. Zdarzyło ci się z nim gotować, czy on już tylko dogląda interesu?
– Gordon odwiedza nas co jakiś czas. Niestety już nie gotuje w swoich restauracjach. Rok temu spędził u nas cały dzień na kuchni. Jak to powiedziałaś – tylko doglądał. Po cichu liczyłem, że znajdzie powód, aby na mnie trochę pokrzyczeć. To trochę tak jakby dostać cios od Tysona. Niestety, nie udało się. 

Startujesz w konkursie „The National Chef of the Year”. Powiedz coś więcej na jego temat.
– W Wielkiej Brytanii to najbardziej prestiżowy i ceniony kulinarnie konkurs. Jest organizowany od 1972 r. Wśród laureatów byli m.in. właśnie Gordon Ramsay, Alyn Williams czy Mark Sargeant. Tylko najlepsi i najbardziej innowacyjni kucharze mogą otrzymać tytuł, który otwiera drzwi do sukcesu w przyszłości. To nie jest konkurs, który ocenia osobowość kucharzy, nie opiera się na zdobytych tytułach. Tu liczą się tylko umiejętności kulinarne, kreatywność i dar do łączenia składników i smaków. 

Jak trafiłeś do finału tego konkursu?
– Pierwszy etap to wysłanie zgłoszenia ze zdjęciem i recepturą dania. Następnie 40 osób trafia do półfinałów, gdzie trzeba ugotować starter – risotto, danie główne – kurczak oraz deser – ciasto parzone. Z tej 40-tki jury wybrało najlepszych. I tak się tu znalazłem. Na miesiąc przed finałem poznaliśmy składniki, z których mamy gotować. Dostaliśmy kilka dni na stworzenie przepisów i zgłoszenie ich do jury.

Jak oceniasz swoich rywali?
– Moim największym rywalem będzie czas. Mamy zaledwie dwie godziny na przygotowanie i zaserwowanie trzech dań – starter, danie główne i deser, po cztery porcje każde. Oczywiście szanuję rywali, ale nie myślę o nich. Skupiam się, by zrobić swoje dania najlepiej jak potrafię. 

Masz szansę na zwycięstwo?
– Gdybym w to nie wierzył, to bym się nie zgłaszał.

Kiedy finał? 
– 4 października, na kilka dni przed moimi urodzinami. Chcę sobie sprawić wcześniejszy prezent. 

Nie myślałeś, by wziąć udział w komercyjnych programach kulinarnych jak „Hell's Kitchen” czy „Master Chef”?
– Miałem propozycję, jednak na ten moment nie jestem zainteresowany. 

Co chciałbyś osiągnąć jako kucharz?
– Chcę posiąść jak najwięcej wiedzy kulinarnej. Właśnie to mnie motywuje do ciężkiej pracy. Jako kucharz będę uczył się przez całe życie.

Rozmawiała: 
ANNA SOŁTYSIAK


Anna Sołtysiak
anna.soltysiak@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 3

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

PiS ze swoimi wybitnymi kadrami to może zrobić tylko wielką kupę i w niej się grzebać.

Gość

Świetnie, że wyjechałeś parę lat temu z tego PO-wskiego, postkomunistycznego grajdoła. Jak PIS przywróci w Polsce normalność, wracaj! :)

Gość

Gratulacje, i nie wracaj do pisiarskiego kraju.