27° Środa
19 Września






Seweryn Dębiński

Można było „poszarpać się” tą gotówką

Druga (ostatnia) część rozmowy z Jarosławem Sokołowskim, ps. „Masa”, byłym członkiem gangu pruszkowskiego, świadkiem koronnym.

Kiedy rozpoczęły się lata 90-te dużo się zmieniło. Wtedy też zaczęliście „zarabiać” duże pieniądze.
– Większe sumy pojawiły się po napadach na TIR-y. Taki jeden pojazd to 480 tys. paczek papierosów, każda za 1 dolara. Wychodził bardzo ładny rachunek.

Na czym jeszcze „zarabiał” gang?
– Wspomniane TIR-y, potem narkotyki. W zasadzie każdy okres miał swoje domeny, według których zarabiało się pieniądze. W latach 1995-1996 zaczynał się pojawiać hazard i maszyny do gry. Jako pierwszy zaproponował mi taki biznes Korek, ale zbagatelizowałem sprawę. Zająłem się tym później. Na początku 1998 roku wysłałem chłopaków po całej Polsce i jak oni mi wtedy przynieśli ponad półtora miliona dolarów… Naprawdę musiałem trzymać ciśnienie z wrażenia. Taki dumny wiozłem wtedy to „siano” Pershingowi… To było coś wielkiego!

Niezła suma. Za jaki czas?
– Za miesiąc. Ale później było więcej. Mijały kolejne miesiące, co jeden to suma wzrastała. Doszliśmy do stanu, gdzie stale przynoszono nam ponad 3 mln dolarów miesięcznie. 

Roztrwoniliście te pieniądze, czy wiedzieliście co z nimi zrobić? 
– Można było „poszarpać się” tą gotówką. To był taki pieniądz, że mogliśmy myśleć z Pershingiem czy otworzyć wytwórnię płyt, albo coś innego robić. Maszyny to naprawdę był przełom. Pierwsza dziedzina od wielu lat, która przeskoczyła narkotyki, i to zdecydowanie.

Nawet narkotyki?
– No tak. Z koksu miałeś dużo, ale nie aż tyle. Z 15 tys. dolarów robiliśmy około 90 tys. Nie muszę chyba nic dodawać...

Jak działał system hazardowy gangu pruszkowskiego?
– Szliśmy do gościa, który miał takie maszyny i mówiliśmy, że możemy zagwarantować ochronę i dać mu miejsca do ich postawienia. Właściciele musieli nam płacić 100 dolarów komornego od każdej maszyny i robili to bardzo chętnie, wręcz lgnęli do nas. Zresztą mieli ogromne zyski. Przykładowo: dostałem kiedyś taką maszynę, pokerka. Postawiłem ją na PKP, grali tam taksówkarze i ludzie z poczekalni. W miesiąc wyciągałem 20 tys., więc co to dla takiego gościa dać 100 dolarów od maszyny?

Ale jak ze 100 dolarów robiło się 3 miliony, i to miesięcznie?
– Takich maszyn był w całej Polsce ogrom. A zbieraliśmy od wszystkich. Stąd brały się te miliony. Dla przykładu: na swój samochód odkładałem dwa dni – 517 tys zł. 

Trudno mi uwierzyć, że to wszystko było legalne. 
– Maszyny to był zupełnie legalny biznes dla nas. 

Były jeszcze bardziej opłacalne interesy?
– No, jak otworzyliśmy „Italmarce” to był zupełny legal i przynosił krocie. Już w I kwartale 2000 roku mieliśmy oddać miliard złotych do skarbu państwa. Jest zarobek, jest podatek – proste. Ponadto byłem armatorem, miałem kilka statków na Odrze. 

Nielegalny biznes przestał się opłacać?
– Oczywiście, że nie… Jednak nie był już tak bardzo dochodowy. Poza tym chcieliśmy z Pershingiem odejść od tego całego syfu i zostawić sobie automaty oraz „Italmarce”. Mielibyśmy nie tylko kupę pieniędzy, ale i masę miejsc pracy.

100. „Forbesa” była osiągalna?
– To spokojnie…

Teraz nie o pieniądzach. Jak wyglądałby Pruszków, gdyby „Masa” nie został świadkiem koronnym?
– Niebezpiecznie. Kiedy poszedłem siedzieć to Parasol zrzeszył sobie wszystkie młode łby. Przedtem temperowałem trochę tę młodzież, mówiłem, że tu jest nasza sypialnia i nie macie prawa nic robić we własnym gnieździe. A tak jak poszedłem do „puchy” wszystko się zmieniło. Każdy kiosk, warzywniak, zieleniak musiał płacić pieniądze. To naprawdę szło w złym kierunku.

Czyli mocno urośliby w siłę?
– Nie wiem jakby potoczyły się ich dalsze losy. Ale gdy zostałem świadkiem koronnym to przekazałem policji nasze operacyjne techniki zarabiania pieniędzy. Złapali się za głowę… Powiedzieli mi, że pchnąłem ich o 10 lat do przodu.

Jak działają dawni „koledzy”? Co robią?
– Niektórym wiedzie się lepiej, innym gorzej. Kombinują na różne sposoby, ale w zasadzie w ogóle mnie to nie interesuje. 

Jaki jest dziś najlepszy biznes dla tej „nielegalnej strefy”?
– Głównie papierosy, ich nielegalna produkcja, ale też i narkotyki.

To jaki jest nasz dzisiejszy Pruszków? 
– To jest zupełnie normalne miasto. Ale w każdej miejscowości, gdzieś tworzą się struktury przestępcze. Tak samo jak i kolesiostwo. Najbardziej zatrważa mnie to, że nadal jest ta podatna na wpływy młodzież. Oni budują taką kastę wpisującą się w retorykę starych pruszkowskich. To co było w latach 80-tych na Komorowskiej, o czym mówiłem w pierwszej części rozmowy, przekłada się na dzisiejsze czasy. Nie mówimy o jakiejś dużej skali, ale jest coś takiego. I to jeszcze w dzisiejszych czasach? To jest chore. 

A korupcja? 
– Pruszków to zupełnie inne struktury i inni dziś ludzie. Jednak policja nadal nie odbudowała swojego zaufania. Kiedy CBŚ planuje cokolwiek, pruszkowscy funkcjonariusze nic o tym nie wiedzą. Natomiast przekupni policjanci to pojedyncze przypadki. Przecież taki policjant dzisiaj powinien się bać, bo BSW szaleje.

Czym zajmuje się dzisiaj „Masa”?
– Szeroko pojętym biznesem. Jeżeli dałem sobie radę z tak wielką strukturą jak grupa pruszkowska, to chyba nie jestem najgorszym menedżerem? Poza tym realizuję swój plan życiowy. Noszę się z zamiarem otwarcia obiektu, gdzie będzie rekonwalescencja kardiologiczna.

Film „Pitbull. Nowe Porządki”. Co pan o nim sądzi? Reżyser zastrzega, że jest to bardzo realistyczna produkcja.
– Vega nie ma pojęcia o świecie gangsterskim, a to co mu ktoś tam opowiada jest mocno ukolorowione. Trzeba podkreślić, że jest to scenariusz totalnie fabularny, pod każdym względem. Natomiast sam film fajnie się ogląda, dobrze zrobiony, świetnie się podobno sprzedał. 

Wiele osób zarzuca panu, że podaje nieprawdziwe informacje. A książki z cyklu „Masa o…” to fikcja.
– Ja nic nie ukrywam. Wszystko co opisuję i wszystko co zrobiłem wchodzi mi w pakiet umorzeń. Dlatego mogę opowiadać tak, jak było naprawdę. I robię to. Nie mam żadnych hamulców. Taki Słowik czy Dziad chcieli coś ugrać na swoich książkach, kogoś oczernić, czy nasłać podejrzenia. Nie mogą być szczerzy nawet z punktu widzenia prawnego, a ja mogę. Ponadto gdzieś… 14 lat nie dotykałem tego tematu tak dogłębnie. W końcu miałem dość nieuporządkowanych i często nieprawdziwych informacji, które publikowali dziennikarze śledczy.

Pierwszą część wywiadu możesz przeczytać tu.


Seweryn Dębiński
seweryn.debinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 11

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

otóz to! swoich nigdy nie ruszali, zawsze jak jezdziłam w Polske, to bylo "skad jestes?", "z Pruszkowa", zawsze odpowiadali "oo to ja cie nie ruszam"itd. a teraz? powiem tak: gdyby nie ta cala mafia jak Wy ja nazywacie, niektorzy nie byliby tymi ludzmi ktorzy sa teraz. Było jak bylo, ale nie bylo takiego bluzgactwa co teraz. Uchodzcy w Pruszkowie? chyba to jakas bylaby kpina. Na mysl by nikomu to nie przyszlo... a tak poza tym Jarosław Sokołowski: Wielkie Dzieki dla Pana!

Gość

>bądź bandytą >sprzedaj kumpli >rób biznesy I kto powiedział że zbrodnia nie popłaca? I jeszcze to kreowanie się na bohatera Ten kraj znów zdał egzamin

MOP

Panie Masa, nie rób Pan z siebie takiego bohatera co to policję popchnął do przodu i w ogóle. Zrobiłeś Pan wiele złego zajmij się Pan biznesem jak robienie kasy przychodzi Panu łatwo i spłacaj dług jaki masz wobec społeczeństwa. Ten ośrodek kardiologiczny to dobry pomysł. Miałem zaszczyt mieszkać w bloku w jakim Pan kiedyś ponoć mieszkał - przy Kopernika 6.

Gość

Może by tak szanowny Pan redaktor wywiedziałby się od "masy" jaki udział miała "mafia" w sprawowaniu władzy samorządu pruszkowskiego, bo wiele mitów krąży po Pruszkowie w tym temacie.

bareja

Byłeś jesteś i będziesz zwykłą szmatą. Przyznaj się ze zabiłeś. Biznes legalny z kim ? Wsi ? Sb, ub ? Powinieneś co rano robić laske każdemu kto chce (śniadanie) potem do kamieniolomu i tak do kolacji.(laska praca) Przez 7dni w tygodniu aż zdechniesz

Gość

Nie chciał byś panie masa żeby twojej rodzinie przydarzyło się choć część z tego co ty zrobiłeś innym! Naśmiewasz się z dziewczyn które musiały zrobić laskę żeby ocalić życie chłopaka. Ale ty jesteś dobry a kompani to ci źli. Śmieszą mnie twoje teksty typu: ktoś kto piszę te komentarze boi się podpisać z imienia i nazwiska. A ty się nie boisz? I tym zakończę bo szkoda czasu ...

Gość

do Gość 2016.06.10 10:49 nie zgodze się z toba a ulice ołowkowa stalowa ten trójkąt, w latach 90 -tych dochodzilo do napadów na ludzi,

Gośćolo

Za to co ten człowiek uczynił tylu ludziom mogę jedynie jak już dokona swego nędznego żywota wykasztanic się na jego grób.

Gość

Ten kto nie mieszkał w Pruszkowie wtedy lub był za młody żeby pamiętać, ten NIGDY nie zrozumie. W Pruszkowie wtedy był po prostu spokój, podwórka były zawsze wypełnione dzieciakami, w każdym wieku, od rana do zachodu słońca, a i często sporo po zmroku. Nikt się nie obawiał wyjść z domu, bo chłopaki pilnowali, żeby nikt nie "srał do własnego gniazda". Jeśli coś się faktycznie działo to zwykłych ludzi niemal nigdy to nie dotyczyło. A i w kraju wystarczyło powiedzieć, że jesteś "z Pruszkowa" i nikt Cię nie ruszył, niezależnie od tego czy się miało jakiekolwiek powiązania czy nie.

Gość

Dziękujemy Panie Jarosławie. W imieniu mieszkańców Pruszkowa za to, że dzisiaj dzięki Panu to miasto jest spokojnie i bezpieczne. I w imieniu tych ludzi co to po mordzie od pana dostali - bo przecież mógł Pan zabić prawda? Kierowcy tirów i wszyscy co to sami lgnęli do Pana - również zapewne dziękują. Taki menedżer! Armator! W imieniu Policji, że tak pomógł im Pan walczyć z nielegalnym biznesem. Wnioskuję do Burmistrza Miasta o ustanowienie specjalnej nagrody imienia Jarosława Sokołowskiego za osiągnięcia na rzecz bezpieczeństwa i kultury w Pruszkowie. Brawo. Złoty Człowiek z Pana nie to co Dziad czy inny Słowik. Prawdziwy Sokół !!!!!!!1111 one one one

Gość

Frajer. Tyle w temacie.