27° Środa
19 Września






wpr24

„Nie doszło do niedopełnienia obowiązków”

O śmierci mojego brata wiedziało całe miasto, tylko nie rodzina – mówi nam brat 38-latka, który 20 sierpnia zmarł nagle na ulicy w centrum Pruszkowa. Najbliższych o tej tragedii policja powiadomiła dopiero na początku września, mimo że tożsamość mężczyzny była od początku znana.

Rankiem 20 sierpnia pan Marcin wyszedł po zakupy do jednego z pruszkowskich dyskontów. Nie dotarł jednak do celu. Stracił przytomność na ulicy w rejonie skrzyżowania Wojska Polskiego i Kościuszki. Przechodnie wezwali karetkę, na miejscu pojawiła się też policja. – Mężczyzna upadł i prawdopodobnie mocno uderzył głową. Pogotowie ratunkowe prowadziło reanimację, ale nie udało się. Mężczyzna zmarł. W tej chwili nie wiemy, co dokładnie było przyczyną zgonu – mówiła nam krótko po zdarzeniu mł. asp. Marta Słomińska z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. 

Informacja o śmierci 38-latka poruszyła wiele osób, ale jak się okazuje, nie przekazano jej rodzinie zmarłego. – Mój brat umarł 20 sierpnia. Miał przy sobie dowód osobisty i telefon komórkowy z wpisanym jedynym kontaktem do babci, która mieszka w Pruszkowie. My o jego śmierci od policji dowiedzieliśmy się dopiero 6 września – mówi nam brat mężczyzny. Jak dodaje, zaniepokojona nieobecnością wnuka babcia dwukrotnie próbowała zgłaszać jego zaginięcie na pruszkowskiej komendzie przy ul. Kraszewskiego. – 30 sierpnia babcię odesłano z kwitkiem, a policjant który z nią rozmawiał stwierdził, że „wnuk pewnie zabalował i niedługo wróci”. Drugi raz babcia zgłosiła zaginięcie 3 września, przyjęto je i zapewniono, że podjęte zostaną poszukiwania – dodaje brat zmarłego.

Pruszkowscy policjanci przyjęli więc zgłoszenie zaginięcia osoby, która od dwóch tygodni nie żyła, o czym powinni mieć wiedzę. Szczególnie, że i babcia i pan Marcin noszą to samo nazwisko. Przez prawie trzy tygodnie rodzina żyła w nieświadomości tego, co się stało, choć na komendzie stawiła się wcześniej dwukrotnie.  

W jaki sposób bliscy dowiedzieli się w końcu o śmierci 38-latka? – Mój tata zameldowany jest około 60 kilometrów za Warszawą, nie przebywa tam codziennie, ale jest przynajmniej dwa razy w tygodniu. I tam właśnie znalazł kartkę, która wyglądała jak nieśmieszny żart. Napisano na niej „proszę pilnie skontaktować się pod nr tel. (tu podano numer) w sprawie śmierci syna Marcina”. Brudną kartkę wetknięto w drzwi. Tak wygląda policyjne pismo – mówi nam brat mężczyzny. 

Kartkę z informacją zostawił dzielnicowy z innego rejonu niż Pruszków. Ale do pruszkowskich policjantów zwróciliśmy się o wyjaśnienia dlaczego rodzinę powiadomiono tak późno i dlaczego przyjęto zgłoszenie o zaginięciu osoby, która nie żyła, a której rodziny przecież poszukiwano. – 20 sierpnia (w dniu śmierci 38-latka – przyp. red.) na podstawie danych PESEL ustalono ostatni adres zameldowania mężczyzny i do właściwej jednostki przekazano prośbę o zawiadomienie najbliższych o jego śmierci – wyjaśnia nadkom. Dariusz Nawotnik, zastępca komendanta KPP w Pruszkowie. – Jednostka policji w telefonogramie zwrotnym poinformowała KPP Pruszkowie, że żaden z członków rodziny zmarłego nie zamieszkuje pod wskazanym adresem od trzech lat i ojciec prawdopodobnie przebywa poza terytorium RP – dodaje nadkom. Nawotnik. I tłumaczy: – Policja posługuje się policyjnymi i pozapolicyjnymi bazami danych, w których zgony są rejestrowane przez instytucje uprawnione, a co za tym idzie w dniu zgłoszenia zaginięcia zmarłego przez jego babcię, osoba, która zmarła w dniu 20 sierpnia nie została skojarzona z osobą zaginioną. W tym czasie trwały poszukiwania najbliższej rodziny zmarłego. Na podstawie danych z bazy PESEL ustalono adres zamieszkania ojca i brata. Po uzyskaniu tych danych do jednostki policji, na której znajdował się przedmiotowy adres wysłana została prośba o powiadomienie o zgonie oraz kontakt z KPP w Pruszkowie celem odebrania zabezpieczonych rzeczy i odebrania stosownego oświadczenia w sprawie zwłok. Z przyczyn od nas niezależnych czynności te zostały wykonane w dniu 3 września 2018 r. 

– Jeżeli chodzi i sprawę nieprzyjęcia zawiadomienia o zaginięciu w dniu 30 sierpnia, rzeczywiście do KPP w Pruszkowie zgłosiła się starsza kobieta, która chciała uzyskać informację co ma zrobić ponieważ jej wnuk, który nie zamieszkiwał u niej, nie pojawił się od kilku dni. Policjant wskazał kobiecie niezbędne do złożenia zawiadomienia dane, których przy sobie nie posiadała i powiedział jej aby zgłosiła się do komendy kiedy będzie dysponowała tymi danymi oraz zdjęciem wnuka. Policjant poprosił aby kobieta sprawdziła, czy wnuk nie przebywa u swojego ojca, usłyszał, że nie utrzymują ze sobą kontaktów. Kobieta zgłosiła się do KPP w Pruszkowie 3 września i w tym dniu zostało od niej przyjęte zawiadomienie o zaginięciu wnuka, który natychmiast został wprowadzony do policyjnych baz danych jako osoba poszukiwana – twierdzi zastępca komendanta. Jak dodaje, „zmarły nie utrzymywał kontaktów z rodziną, co w istotny sposób utrudniło dotarcie do najbliższej rodziny”. – W tym przypadku nie doszło do żadnego niedopełnienia obowiązków przez policjantów. Wszystkie czynności zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami – mówi nadkom. Nawotnik. 

Tak pruszkowscy policjanci twierdzą dziś, ale przypomnijmy, że bardzo podobna sytuacja na komendzie przy Kraszewskiego zdarzyła się trzy lata temu. Wówczas policjanci również przyjęli zawiadomienie o zaginięciu mieszkanki Pruszkowa, choć ta sama jednostka prowadziła postępowanie w sprawie wypadku w wyniku którego kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Mimo, że poszkodowana miała dokumenty, rodzina nie została powiadomiona o tym, co się stało. Różnica polega na tym, że wtedy na pruszkowskiej komendzie przeprowadzono postępowanie wyjaśniające i ustalono kto popełnił błąd. Tym razem nikt nie ma sobie nic do zarzucenia...

– Przez dwa tygodnie szukali rodziny, a jak rodzina sama przyszła, to odesłali nas z kwitkiem. A wystarczyło naprawdę wykazać odrobinę dobrej woli. W rozmowie z innymi policjantami, niż ci którzy prowadzili sprawę, mój tata usłyszał, że oni sami są w szoku, że taka sytuacja miała miejsce. I że mogą tylko przeprosić – mówi nam brat pana Marcina.


Ewelina Latosek
ewelina.latosek@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 27

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

a ja ma mam w portfelu zafoliowaną karteczkę " w razie wypadku powiadomić osobę ..... nr tel ... " i działa . mam też deklarację zgody pobrania organów do przeszczepów .

Realista z Pruszkowa

A co się dziwić. Policja obecnie zajmuje się szukaniem osób, które zakładają koszulki z napisem konstytucja na pomniki lub je noszą. Przecież to ważniejsze, "to racja stanu kaczystanu".

Krystyna

DO BANI I DO GRUNTOWEGO PRZEGLĄDU POLICJA W POWIECIE PRUSZKOWSKIM I W PIASTOWIE! TO NIE MOŻE TAK! TO SŁUŻBA, POWTARZAM SŁUŻBA WOBEC MIESZKAŃCÓW!

Misiaczka Pruszków

Masakra co to się dzieje? strach umierać na ulicy Policja nie potrafi poinformować rodzinę ....Policja powinna w ten sam dzień odnaleźć kogoś z rodziny i poinformować takie mają sprzęty do sprawdzania a nie umieli w ten sam dzień co człowiek umarł odnaleźć masakra...Człowiek umarł miał dowód osobisty ,telefon to ciężko było zerknąć w spis nr i zadzwonić Żenada....

Latosz

Standard Pruszkowskiej komendy... wiem cos o tym, nikt tam sie niczym nie interesuje a kazde zgloszenie jest ignorowane... Dzwoniac na 997 juz po samym: Hallo.. ma sie odczucie, ze powinenes sie jak najszybcie rozlaczyc, bo soba po drugiej stronie sluchawki ma cie w ..... Zal Zal tam wogole jest jakis komendant co to kontroluje? czy wracaja czasy lat 90?

Gość

Kto miał styczność z tymi kretynami z kpp wie że ponad połowa kadry do zamiatania chodników by się nawet nienadała. Nie można mieć więc żalu że nie podołali takiej błachostce bo to i tak ponad ich możliwości. Niedopatrzenia zaniechania przekroczenia uprawnień niedopełnienia obowiązków każdemu z nich można przypisać choć jedno z powyższych. Ciężko niestety im to udowodnić bo pedalicja z prokuratorem w jednym łóżku sypia i jak to się mówi ręka rękę myję. Tylko w Pruszkowie nielegalnie bez twojej wiedzy przeszukają ci pojazd gdy będziesz w drodze karetką do szpitala. Tylko tu przedstawią ci zarzuty nie poparte choćby jednym dowodem. Tylko tu policja i prokuratura na nowo pisze prawa fizyki! To jest kuriozum. Zapewniam was że według tych debili auta tylnonapędowe są podsterowne. Kolega ma to na piśmie. I tylko tu odnoszę wrażenie że policja która ma stać na straży prawa i respektować je od obywateli niezadała sobie trudu by to prawo poznać czego dowiedli już niejednokrotnie.

Gość

A w szpitalu na Wrzesinie nie ma dziś chirurga na dyzurze

Gość

Co na to starosta z kobyłka.

Gość

Czy to chodzi o Marcina M?

Gość

Oczywiście że nie doszło do niedopełnienia obowiązków.Oczywiście że nikt nie zawinił,każdy jest super,jakie to proste, kryjemy swoich,mozecie nam naskoczyć.

Zatroskany brat

A brat taki zatroskany, że przez 18-cie dni nie próbował się skontaktować z bratem, z babcią najwyraźniej też nie, bo pewnie pomógłby zgłosić starszej Pani zaginięcie brata. teraz to pretensja będzie do każdego, tylko nie do siebie. A rozliczanie powinno zacząć się od siebie!

nieustaniie

Gdzie kończa sie Reguły zaczyna sie Pruszków

Onej

Teraz za napad, kradzież i usiłowanie zabójstwa poprzez uderzanie patelnią w głowę sprzedawczyni pruszkowska policja ukarała sprawcę 200 PLN mandatem. To inny świat.

Gość

21 wiek... policja ma takie sprzęty,że wie wszystko o danym mieszkańcu... Moje pytanie brzmi: po wam to skoro myśleć nie potraficie!!!

Kasia

Totalna kompromitacja! Kogo Wy przyjmujecie do tej Policji??? Nawet ciężko to skomentować w kulturalny sposób....:((

Gość

Im mniej zgłoszeń przestępstw, tym mniej bezefektywnych śledztw, a tym samym większe nagrody itp. Tak działa system. Dlatego właśnie kilka lat temu masowo rzucili się na rowerzystów po piwie - bo to podnosiło im statystyki wykrywalności przestępstw... A gdy statystyki są niskie, to wtedy trzeba ruszyć d... zza biurka. Ból! Rowerzyści po piwie, jadący wiejskimi, bocznymi drogami, załatwiali więc sprawę :) Policja stała się nagle super wykrywająca przestępstwa ;) Inna rzecz, że po alkoholu nie powinno się...

Gość

Kiedyś znalazłem w lesie nie przytomną dziewczynę która prubowała popełnć samobójstwo. Zanim jeszcze dojechali do szpitala już z karetki dzwonili do rodziców z jej telefonu. Rodzice mieszkali ponad 300 km od Pruszkowa.

Gość

Oooooo widzę,że standardy się nie zmieniają na "naszej"policji!! Rodzina poszkodowanej 3 lata temu kobiety do tej pory nie przeprosiła rodziny, chociaż na łamach gazety zobowiązali się przeprosić za zaistniałą pomyłkę.... Jednym słowem tragedia, uważam,że "nasza" policja to dno!!!!! Bardzo współczuje rodzinie, bo szukanie zaginionego to straszne przeżycie. Policja jedyne co umie powiedzieć to "może zabalował/a". Tragedia!!!!!!!!!!!!

Gość z Milanówka

Moim zdaniem należy zrobić pilny przegląd policyjnych kadr w całej Polsce i to poczynając od tzw. "krawężników". (chociaż wątpliwe, czy obecni tak zwani "policjanci" wiedzą co oznacza to pojęcie), a kończąc na wierchuszce policyjnej przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Jeżeli "policjantom" nie chce się chcieć, to won do układania kostki chodnikowej.

Gość

To jest totalna kompromitacja pruszkowskiej policji.

Gość

policjanci na stróżówce z kraszewskiego to takie samce z brzuszkiem które sa zmęczone jakimkolwiek petentem. zawodowi abnegaci. zero zaangażowania, miłego podejsica. A uśmiechnij się do jakiegoś policjanta, albo niech dziecko pomacha, to najwyżej dostaniesz wzrokiem jak pałą. w innych europejskich krajach policjant - przez normalnego człowieka - jest kojarzony jako życzliwa kompetentna osoba, a u nas jak sobie ich kojarzycie ?

Lukasz wupra

Fatalny to ty jestes bo z oblesnego Sochaczewa ! Wiec do widzenia !!!

Gość

Kurcze, a przecież dane adresowe policja uzyskuje w ciągu KILKU MINUT... Jak to wszystko jest mozliwe?

Gość

Pruszkowska policja często nie chce przyjmować zgłoszeń. Prawdopodobnie są specjalnie szkoleni by odprawiać ludzi z kwitkiem. Dlatego zawsze trzeba żądać by zostawili ślad na piśmie. Ewentualnie w jakiś inny sposób zabezpieczyć przebieg rozmowy z dyżurnym.

Rozczarowany

Nie mam najlepszej opinii o pruszkowskiej policji, dlatego ta sytuacja mnie wcale nie dziwi. Na przykład ostatnio, kiedy chciałem zgłosić przestępstwo, kazano mi czekać 3 godziny na komendzie, bo policjant, który mógłby takie zgłoszenie przyjąć jest w terenie. Serio. W tak dużym mieście jak Pruszków jest jeden, słownie JEDEN policjant przyjmujący zgłoszenia i jeszcze wypuszczają go w teren.. Brawo. Współczuję osobom pobitym, zgwałconym czy chociażby okradzionym, którzy szukają pomocy na Kraszewskiego.

Pruszkowianka

Pruszkowska Policja maja wszystko i wszystkich w D... E wystarczy wejść i z dyzurki wyjdzie Pan nadąsany z miną na twarzy tak jak by chciał zapytać po co tu przyszłaś przyszedłeś, a o dodzwonieniu się na komisariat to cud. Ktoś powinien się wziąć za to. No tak przyjdą do pracy bo muszą odbębnią swoje godziny i do domu, cała Pruszkowska komenda wrrr

Marcinek

Adres tego zdarzenia to ul.Niecala 4. Ten fatalny blok tam stoi !