Lekarz pogotowia ratunkowego z Łomianek w trakcie dyżuru miał 2 promile alkoholu. Mężczyzna, do którego przyjechała karetka zmarł kilka godzin później w szpitalu.
Mieszkaniec Borzęcina w powiecie Warszawskim Zachodnim w środowe popołudnie nagle źle się poczuł. Mężczyzna zaczął mocno kasłać i się dusić. Syn w obawie o stan zdrowia ojca wezwał na pomoc pogotowie. Kilka minut później na miejscu pojawili się ratownicy. Medycy próbowali pomóc mężczyźnie, ale jego stan z każdą chwilą się pogarszał. Do pomocy wezwano karetkę reanimacyjną z lekarzem.
Kilkanaście minut później erka z łomianek dotarła do chorego. Lekarz Tomasz T. zamiast ratowaniem pacjenta zajął się wypełnianiem dokumentów. Medyk był niemiły, przeklinał i mówił niewyraźnie. To wzbudziło podejrzenia rodziny, która postanowiła wezwać policję.
Zanim policyjny radiowóz dotarł na wskazany adres, karetka wraz z pacjentem odjechała do Szpitala Bródnowskiego. Z opisu sytuacji wynika, że Tomasz T. nie zajmował się w tym czasie chorym. Robili to ratownicy. Po dotarciu do placówki medycznej lekarz tylko wysiadł z ambulansu, pacjenta na oddział zawieźli tylko ratownicy. Lekarze ze szpitala reanimowali chorego, jednak nie udało się go uratować. Medycy podejrzewają, że przyczyną zapaści pacjenta z Borzęcina było zatrzymanie krążenia. Jednak ostatecznie będzie można ustalić to dopiero po sekcji zwłok.
43-letni lekarz został zatrzymany przez policjantów i przebadany alkomatem. Okazało się, że miał ponad 2 promile. Tomasz T. trafił do policyjnego aresztu. Prokuratura postawiła mu zarzut narażenia życia pacjenta, którego miał pod opieką. Lekarz nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zawiesił go w czynnościach służbowych.
Tomasz T. pracował, jako lekarz pogotowia ratunkowego w Błoniu oraz w szpitalach Bielańskim i Praskim. Dyrektorzy placówek rozwiązali z nim umowy w trybie natychmiastowym. Jak informuje Życie Warszawy lekarz dwa lata temu prowadząc samochód pod wpływem alkoholu spowodował wypadek na trasie z Zielonej Góry do Świdnicy. Po wypadku medyk decyzją prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Zielonej Górze został w zawieszony w czynnościach zawodowych, ale odwołał się od decyzji i przywrócono mu uprawnienia.
Obecnie lekarza czeka drugie postępowanie dyscyplinarne. Tomasz T. za narażenie życia pacjenta może trafić do więzienia na pięć lat.




Komentarze 3
do tutitek. Wydajesz się być dorosłym i mądrym człowiekiem a mądrością nie grzeszysz z resztą tak samo jak ten lekarz. Broń Boże nie bronie lekarza. Ale dobrze wszędzie gdzie nas niema !! Zapraszam do Holandii wiem jak tam wygląda sytuacja!! Znajoma z dzieckiem przyjeżdżała do Polski aby wykonać podstawowe badania. A ma obywatelstwo, prace, ubezpieczanie itp itd.
0 | 0 | zgłoś nadużycie
edziamiejmy nadzieje, że teraz tak łatwo sie nie odwoła
0 | 0 | zgłoś nadużycie
miniusto jest właśnie nasza służba zdrowia --> chyba najgorsza w Europie
0 | 0 | zgłoś nadużycie
turirek