Plaga ulotek denerwuje mieszkańców

RSS Drukuj A | A
Data publikacji: 12 grudnia 2011 10:39

fot. KG

Są niemal wszędzie i w hurtowych ilościach – w skrzynkach pocztowych, na wycieraczkach i za szybami samochodów. Ulotki i gazetki reklamowe bywają wyjątkowo irytujące

Problem z ulotkami polega głównie na tym, że jest ich zdecydowanie za dużo. Z tego powodu tworzy się bałagan, zarówno na klatkach schodowych bloków i kamienic, jak i na prywatnych posesjach. Również sami roznosiciele potrafią być wyjątkowo natrętni.

Hubert Kijowski mieszka na parterze jednego z pruszkowskich bloków. – W związku z tym, że mieszkam pod numerem 1, nie mam chwili spokoju. Wciąż domofonem wydzwaniają do mnie roznosiciele ulotek, dostawy ziemniaków, listonosze itd. Zdarza się to nawet kilkanaście razy dziennie. Mam już tego serdecznie dość, dlatego coraz częściej po prostu wyłączam domofon – mówi nasz czytelnik.

Nachalność osób roznoszących ulotki to nie jedyny problem. Mieszkańcy, którzy znajdują je w swoich skrzynkach pocztowych, zirytowani często rzucają je wprost na ziemię. A wtedy o wypadek już nie trudno. – Ostatnio taka historia przydarzyła się mojej sąsiadce – opowiada pani Ilona, mieszkanka bloku przy ul. Sienkiewicza w Grodzisku Mazowieckim. – Starsza pani ma kłopoty ze wzrokiem, więc wchodząc do klatki nie zauważyła stosu walających się ulotek. Przewróciła się i uderzyła głową w schody. Na szczęście nabiła sobie tylko guza, ale mogło się to dla niej skończyć znacznie gorzej – opowiada.

Okazuje się, że dystrybucja ulotek może być również doskonałą okazją dla złodziei, którzy potrafią podszyć się pod roznosicieli druków reklamowych i w ten sposób robią rozpoznanie. Sprawdzają, czy mieszkanie jest otwarte, kiedy domownicy je opuszczają itd. Poza tym wysypujące się ze skrzynki pocztowej ulotki stanowią doskonałą wskazówkę dla złodziei, że właściciela od dawna nie ma w domu.

Jednak ulotki to nie tylko samo zło. Trzeba pamiętać o tym, że dla ich dystrybutorów jest to czasem jedyne źródło zarobku. Wpuszczać więc roznosicieli na klatki bloków i kamienic, czy raczej nie? – Ja osobiście bym nie wpuszczała. Obecnie jest wiele innych możliwości reklamy produktów, np. w internecie, a ostrożności nigdy dość – mówi mł. asp. Iwona Ostrowska z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

Wydaje się, że najwłaściwszym sposobem na rozwiązanie problemu byłoby zamontowanie specjalnych pojemników na ulotki na zewnątrz budynków np. przed drzwiami wejściowymi do bloków czy kamienic. Koszty instalacji oraz opróżniania takich koszy musiałyby jednak pokryć spółdzielnie lub wspólnoty mieszkaniowe. Ostatecznie można również w odpowiednim oddziale Poczty Polskiej zastrzec, że nie życzymy sobie doręczania druków bezadresowych i próbek towarów.

Podobne wiadomości

Skończmy z chaosem reklamowym

Wszechobecne billboardy, banery, transparenty, wściekle krzykliwe tablice, ekrany ledowe, neony, plakaty, ulotki, gazetki reklamowe, nalepki, proste naklejki i fantazyjne kompozycje bez ładu i składu – wszelkiego rodzaju amatorska twórczość zagościła na stałe w pejzażu naszych miast,...

Nietypowe wyznanie miłości

Wiele miast walczy z problemem nielegalnie wywieszonych reklam. Plakaty, transparenty i ulotki rozwieszane są na słupach, ogrodzeniach i drzewach. Kilka dni temu przy jednej z pruszkowskich ulic pojawił się dość nietypowy baner.

Koniec z oślepiającymi reklamami

Firmy i osoby, które przy drogach ustawią ekrany emitujące zbyt jaskrawe reklamy oślepiające kierowców będą karani grzywna w wysokości 5 tys. zł. Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace znad zmianami w ustawach.

Komentarze 20

Dodaj komentarz Zamknij

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Panowie oraz Panie widzę że przeprowadziliście wnikliwą analizę całego zjawiska. Jako Drukonosz codziennie borykam się z systacjami takimi jak Wasza czyli Nasza. My chcemy normalnie pracować a społeczeństwo kulturalnie narzekać.

Ja to jako szanujący się ulotkarz,takich "ludzi"jak wersy bym rozstrzelał,żyłoby się znacznie łatwiej.To nie jest kwestia tego,że komuś ulotki przeszkadzają,to kwestia narzekania społeczeństwa.Jak nie na ulotki będą narzekać,to będą na ziemniaczki narzekać czy na to,że samochody Family Frosta mają za głośny sygnał dźwiękowy.A z każdej z tych rzeczy jednak ktoś korzysta,bo gdyby nie miało to odzewu już dawno przestałoby działać.Dla mnie osobiście bardziej niż ulotki wkurw.... są telemarketerzy czy akwizytorzy łażący po domach i wciskający swój kit.Ale jest to uczciwa robota,którą ktoś sobie wybrał taką a nie inną i tyle. Póki przepisy w Polsce są jakie są,a są dość dziurawe,to skrzynki są ogólnodostępne i koniec(i to się raczej nie zmieni). Poza tym jak już pisałem,ulotki to wbrew pozorom jest niezła fucha,pod warunkiem że się ma predyspozycje do tej pracy i głowę do interesów.Zresztą powiem tak-my w terenie jesteśmy w sumie niezależni,a wy jesteście narażeni na ciągłe joby ze swoich szefów czy menadżerów...i kto tu ma gorzej? Co do Vectry-tak,to jest hardkor.Taka polityka firmy,po prostu mimowolnie zapamiętujesz markę,i jak kiedyś będziesz zainteresowany zakupem kablówki,to pierwszą rzeczą która ci przyjdzie do głowy,będzie właśnie Vectra...typowe triki psychologiczne,to samo jest robione podczas wyborów-rzygasz ulotkami danego kandydata,ale przy urnie i tak na niego zagłosujesz bo masz wrażenie że w jakiś sposób już go znasz:)

Dla mnie osobiście rządzi kablówka vectra: milion w środę, milion w sobotę. Jak się nie zdążę namyśleć w tym jakże krótkim czasie, to bach następny milion w poniedziałek. Ale naprawdę ich lubię za to że jak dowiedziałem się z ulotek mój blok ma czterech opiekunów - i piszą żeby do nich dzwonić w każdej chwili, chętnie pomogą. Aż się ciepło na sercu robi na taką bezinteresowną ludzką chęć niesienia pomocy o każdej porze dnia i nocy - to i czasem sobie też do nich zadzwonię (o każdej porze dnia i nocy).

Problem zostałby rozwiązany, gdyby nie ludzie, którzy rozwalają ulotki i rzucają po skrzynki. To sąsiedzi odpowiadają za największy bałagan. Nie chce się zabrać ze skrzynki i wrzucić do kosza. Po drugie ktoś ich wpuszcza... też wina sąsiadów.

Postaw szubienicę i powieś wszystkich ludzi,którzy w ten sposób zarabiają na chleb...jeśli jesteś tak daleko posunięty w pogardzie...Następnym razem zamiast ulotkowicza zobaczysz kogoś z siekierą zarabiającego na chleb...Wtedy Tobą pogardzi... Każda uczciwa praca zasługuje na szacunek...Tym bardziej,że przeważnie ulotkowicze to młodzi ludzie,którzy być może w ten sposób zarabiają by pomóc rodzicom...Warto trochę się zastanowić nad wagą słów...i nad sobą... Gardzisz ludźmi a przy wigilijnym stole przed rodziną będziesz udawał baranka z gałązką oliwną w ręku...Obłuda i nic więcej...Wkurzają mnie tacy ludzie...

"Praktycznie każde zlecenie kolportażu ulotek,to zlecenie do skrzynek pocztowych" Powinno byc to nielegalne, tak samo jak rzucanie ulotek pod drzwi. Na przesylki nieadresowane powinna byc oddzielna skrzynka przed klatka, zreszta czesto jest. Szczerze mowiac duzo bardziej szanuja prostytutki bo tu przynajmniej klient wie za co placi i jest zadowolony. Ulotkoroznosiciel czy Ulotkowpychacz to jedne z najbardziej wkurzajacych zawodow na swiecie i powinni sie cieszyc pogarda reszty spoleczenstwa.

Jakie zezwolenie,w jakim ty świecie żyjesz?Po godzinie 6 rano kończy się cisza nocna,i każdy kto chce może ryczeć pod oknem czy w domofon "ZIEMNIACZKI !!!" A że to jest wkurw.... to już inna sprawa,ja dlatego przed 10tą nie pracuję:) Co do otwierania scyzorykiem-to trzeba tępić.Ale jest w sumie jedna pizzeria która tak agresywnie działa,i też nic się z tym nie zrobi,bo oni sobie już dawno przekalkulowali że ten sposób im się po prostu w finalnym rozrachunku opłaca:(

Pizzeria- uporczywe wchodzenie do bloków z ulotkami,psucie zamków. Klimatyzacja- wszystkie rynny,drzwi,znaki drogowe i gdzie się da. Ziemniaczki-pobudka co sobota i kto na to daje zezwolenie. Może dacie więcej przykładów.

Gienia,sama(czy tam sam,to nigdy nie wiadomo) jesteś bucem.I to najgorszym typem buca,bo takie typowe chamisko z dyplomem.Skończy studia typu technologia drewna,bo jak wiadomo na studia w Polsce to teraz biorą każdego z ulicy,chociaż niektórzy to nawet średniej nie powinni skończyć.Potem stoi taki jeden z drugim w kolejce w pośredniaku i się zastanawia,czemu nie może podłapać jakiejkolwiek roboty,bo on ma wyższe i mu się należy 3 tysiące na czysto na początek.Studentów czy innych magistrów to ja mogę co najwyżej zatrudnić,a i to bardzo wątpliwe bo oni się do żadnej roboty nie nadają,bo nie umieją nic.Jak to się mówi "mają wykształcenie wyższe...niż posiadane umiejętności".Oczywiście mój post nie dotyczy ludzi,którzy na studia poszli z głową,ale takich jest naprawdę coraz mniej.Tak więc gienia,rób sobie dalej swoje,ja pozostanę jak to się mówi "na swoim"bo nie zamierzam już wracać na jakieś etaty czy pracę u kogoś.A zatruwają życie to właśnie takie jak ktoś napisał Polaczki. DWX-widać że rzeczywiście na kretynów trafiasz,to tak jakby ktoś chciał kupić Trabanta z klubu Cartoon Trabant;)Ludzie niestety nie ogarniają pasji...no chyba że autko chcą odkupić podobni do Ciebie maniacy.

Jak dla mnie to firmy które zlecają produkcje ulotek są winne wszystkiemu. Dobry produkt czy dobry sklep w którym można znaleźć wszystko co potrzeba i w odpowiedniej cenie nie wymaga reklamowania. Najbardziej denerwują mnie ulotki wpychane za wycieraczki, klamki czy szczeliny drzwi samochodowych. Nie po to kupiłem samochód, w którego teraz inwestuje i przemieszczam się nim, by jakiś pajac wciskał mi co miesiąc ulotkę, że skupi moje auto, tylko i wyłącznie bo to auto jest leciwe a do togo coraz bardziej popularne na rynku. Może i auto jest z 96 roku, ale jestem miłośnikiem tego auta, modelu i rocznika, właśnie dlatego kupiłem je by cieszyć się z mojej pasji. A oznaczenia Klubu miłośników tych aut dobitnie o tym świadczą, że to auto nie jest na sprzedasz jako dawca części.

Daj nam znać! Wysyłaj zdjęcia, filmy!

Byłeś świadkiem wypadku
lub dramatycznego zdarzenia?
Coś cię zaskoczyło lub rozzłościło?

Wyślij SMS lub MMS na numer 600 924 925

Wyślij e-mail na kontakt@wpr24.pl

Wyślij zdjęcie / video przez formularz