29° Środa
20 Czerwca

Czw

Pią

Sob

Nie


arturtusinski-podkowa.pl

Podkowa wygrała sprawę sądową ze stadniną

Chodzi o działkę przy ul. Głogów, którą od wielu lat użytkował klub jeździecki przy TKKF Ognisko „Podkowa”. Dotychczas był nieuregulowany stan prawny, bowiem zarówno gmina jak i klub twierdziły, że mają prawa do gruntu. Jednak sąd zdecydował, że to Podkowa Leśna jest właścicielem działki.

Sprawa była niezwykle trudna. Sam klub jeździecki funkcjonuje w Podkowie od ok. 40 lat. Głównym problemem był konflikt o własność gruntu przy ul. Głogów. Zarówno klub jak i gmina twierdzili, że mają do niego prawa. Do miasta nie wpływały opłaty związane z jego użytkowaniem, sprawy sądowe ciągnęły się latami, a spór narastał. 

Jednak w ostatnich dniach nastąpił przełom w tej sprawie. – Wygraliśmy sprawę sądową, a wyrok jest prawomocny. Miasto jest właścicielem działki, po negocjacjach odzyskaliśmy zaległe wpłaty za 7 lat wstecz (2010-2016) za bezumowne korzystanie z gruntu – 100 tys. złotych, nastąpiły przetasowania w  zarządzie klubu jeździeckiego, stajnią zarządza nowy podmiot, a stosunki dzierżawcy z miastem układają się bardzo dobrze – poinformował burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński. 

Jak twierdzi włodarz przez ostatnich kilka lat klub borykał się z problemami finansowym, a jego zarząd nie inwestował w budynki, stajnie, ujeżdżalnie, boksy dla koni oraz całą infrastrukturę potrzebną do funkcjonowania tego obiektu. A nieremontowany obiekt nie zachęcał właścicieli koni do korzystania z usług pensjonatowych dla zwierząt. Jednak po zmianach organizacyjnych w klubie  wszystko nabrało zupełnie innego tempa. – Stowarzyszenie pozyskało sponsorów, zaczęło prężnie działać, a przede wszystkim zaczęło inwestować w zaniedbaną infrastrukturę. Wyremontowano boksy dla koni, szatnie dla jeźdźców, postawiono tymczasową halę namiotową, zbudowano nową myjkę dla koni, padoki zyskały nowe ogrodzenia – opisuje Tusiński.

Obecnie w stadninie przebywa ok. 40 koni. Na terenie organizowane są imprezy, a oferta dla mieszkańców jest bardziej różnorodna niż przed laty. Ale stowarzyszenie nie ma łatwo, ponieważ podniesiono im czynsz do niemal 4 tys. zł, w porównaniu do wcześniejszych nieco ponad 800 zł, to duża różnica. Ponadto muszą uiszczać roczny podatek w wysokości blisko 11 tys. zł. Jednak wygląda na to, że wszystko wróciło na dobrą drogę, a konflikt został zażegnany. 


Seweryn Dębiński
seweryn.debinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 4

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Hahaha fajnie ze pan burmistrz chwali sie zdjęciem sprzed kilku lat, z zawodow organizowanych przez stary klub, ktoremu teraz tak umniejsza.... ogrodzenie jakie stare i zaniedbane haha! Tfu polityka.........

Kiedyś tam jeździłam

Kiedyś przez lata jeździłam w starym klubie i to było wspaniałe miejsce! Zadbany teren, zadbane konie, wspaniali ludzie. Owszem kasa się nie przelewała i nie było super luksusów, bo to stowarzyszenie niezarobkowe i wiele osób pomagało tam społecznie... Nowy klub przecież korzysta z dorobku starego klubu, na przykład za moich czasów pojawiły się wielkie zawody - inauguracja sezonu w kwietniu i te zawody zawsze robiły bardzo duże wrażenie. Z tymi inwestycjami to ja pamiętam że było ich sporo, chociaż na pewno nie takie spektakularne jak teraz. Wydaje mi się że po prostu stary klub nie miał zbyt wiele pieniędzy, ale wszyscy się starali to nadrobić własną pracą. Na pewno stary klub słynął z doskonałej opieki nad końmi i wysokiej jakości kształcenia jeźdźców. Ta renoma powstała siłami zapaleńców ze stowarzyszenia, którzy prędzej by sobie do gara nie włożyli, niż nie nakarmili konia. Laicy mogą nie wiedzieć, ale wiele mazowieckich stajni ma swoje źródła w podkowiańskim TKKfie. To jedna z pierwszych stajni na tym terenie, z której wywodzi się wielu jeźdźców, trenerów, założycieli innych stajni. To piękna tradycja i szkoda, że stowarzyszenie, które ją pielęgnowało przez pół wieku zamiast być źródłem dumy to zostało zmieszane z błotem. Przez ostatnie 40 lat tylko stary klub ze społecznych środków i społeczną pracą inwestował w ten grunt i dbał o niego, dlatego moim zdaniem rościł sobie prawa do tego terenu. Na szczęście burmistrz Tusiński przyszedł na gotowe, wywalił stary klub, na nowy nałożył ogromne opłaty i cieszy się ze swojego "sukcesu". BRAWO!

kiedyś klubowiczka

"wszystko wróciło na dobrą drogę"? - raczej przewróciło się do góry nogami !!!! - czynsz x 5 oznacza tylko podniesienie cen dla użytkowników korzystających ze stajni, a już i tak w woj. mazowieckim ceny za 1 godz. jazdy są wysokie.

m.m.

4 tys. to wielkie obciążenie dla stajni /nie stadniny, litości/. to nie jest fabryka ani bank które generowałyby zyski. ale podkowa w nazwie miasta fajnie brzmi, prawda?