17° Poniedziałek
15 Października

Wt

Śr

Czw

Pią

Sob

Pixabay

Rodzice z zakazami stadionowymi na mecze koszykówki?

Podczas koszykarskich rozgrywek, które odbyły się w listopadzie i grudniu w Pruszkowie doszło do incydentów – rodzice zwyzywali sędziów. Niestety nie są to jedyne przypadki skandalicznych zachowań publiczności, jakie miały miejsce w minionym roku. Dlatego związek koszykarski (WOZKosz) wziął sprawy w swoje ręce i oświadczył, że w przypadku powtarzających się incydentów mecze będą rozgrywane bez udziału kibiców.

Okazuje się, że zawzięta rywalizacja i duże emocje obecne są nie tylko na światowych stadionach. Zawodnicy dają z siebie wszystko, ale bywa tak, że kibice jeszcze więcej. Podczas rozgrywek koszykarskich dzieci i młodzieży większość kibiców stanowią rodzice lub osoby bardzo bliskie zawodnikom. Niestety często nie potrafią oni trzymać swoich nerwów na wodzy. Kibice potrafią wszczynać awantury i wyzywać sędziów... Do przykrych wydarzeń doszło podczas listopadowego meczu koszykówki pomiędzy MKS Pruszków a Gim 92 Ursynów. Jedna z matek zwyzywała początkującą sędzię, a na koniec oberwało się tez trenerowi z Pruszkowa.

– To była mama zawodnika z Ursynowa – mówi nam Jakub Kacprzak z MKS Pruszków. I wyjaśnia: –  Absolutnie nie akceptujemy takich zachowań rodziców. Tak się składa, że z naszymi rodzicami nie mamy tego typu problemów, natomiast bardzo ich na to uczulamy i rozmawiamy z nimi na zebraniach przedsezonowych.

Niestety kolejny incydent miał miejsce w grudniu. Podczas meczu w Pruszkowie jeden z rodziców również zwyzywał sędzinę. Problem w tym, że była to 15-latka, która uczyła się pracy sędziego. Ponadto tego typu incydenty zdarzały się podczas rozgrywek w innych miastach.

Dlatego Warszawski Okręgowy wiązek Koszykówki postanowił skierować pismo w tej sprawie m.in. do klubów. – W związku narastającym negatywnym zachowaniem kibiców i rodziców na meczach dzieci i młodzieży w stosunku do sędziów, jak i drużyn przeciwnych, w przypadku powtarzających się sytuacji mecze będą rozgrywane bez udziału kibiców – informuje Michał Gbur, przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny WOZKosz.

Gbur pisał też, że zgodnie z regulaminami rozgrywek organizator nie może pełnić żadnej innej funkcji, a organizatorem nie może być trener. Do obowiązków organizatora nie należy zatem uspokajanie kibiców. I jak przewodniczący informuje dalej, odpowiedzialność za kibiców ponosi klub, z którym przyjechały konkretne osoby.

W związku z tym postanowiliśmy zapytać Jakuba Kacprzaka z MKS Pruszków, czy rzeczywiście sytuacja jest taka zła i jak ocenia reakcję WOZKosz. – Nie jest aż tak źle... Akurat tak się złożyło, że na przestrzeni listopada i grudnia miały miejsce tego typu wydarzenia i one nałożyły się na siebie, co spowodowało reakcję WOZKosza. Uważam, że jest to bardzo dobra reakcja. Związek zwraca uwagę na ten problem, po to, żeby kluby edukowały rodziców, żeby z nimi rozmawiały na ten temat – odpowiada Kacprzak.

A co pruszkowski klub sądzi na temat karania za tego typy incydenty właśnie kluby? – Musimy rozdzielić dwie rzeczy. Kluby muszą rozmawiać z trenerami, dziećmi i rodzicami na temat zachowania. Wiadomo, że zachowanie ostre i emocjonalne trenerów może nakręcać zawodników, rodziców i odwrotnie, przez co dochodzi do incydentów. Każdy z osobna musi hamować emocje i skupić się na pozytywnym wsparciu drużyny, a nie na komentowaniu decyzji sędziów – wyjaśnia Jakub Kacprzak. – Natomiast jeżeli doszłoby do sytuacji, w której niestety w przypadku rodzica zawodnika jakiegoś klubu taka sytuacja się powtarza, to pokazuje, że coś jest nie tak. Albo klub nie rozmawia z rodzicami, albo robi to w sposób nieodpowiedni. Rozumiem to, ze w takiej sytuacji klub może być ukarany, jest to logiczne, bo w jakiś sposób on odpowiada też za swoich kibiców – dodaje.

A co jeśli mecze będą odbywały się bez kibiców? – W sytuacjach ostatecznych jestem w stanie zrozumieć takie rozwiązanie. Wszyscy muszą zrozumieć, że od nich zależy atmosfera na meczach. Ale miejmy nadzieję, że nie będzie musiało do tego dojść – zaznacza Kacprzak.


Seweryn Dębiński
seweryn.debinski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 15

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Zakaz stadionowy we wsi ? Chyba komuś mózg odebrało.

Alchemik

@ Gość 2018.01.05 12:52 - a nie przyszło Ci do głowy że może dzięki temu popełniać karygodne błędy w sędziowaniu (które skutkują takim a nie innym zachowaniem rodziców) i nie ponosić konsekwencji.

Gość

@ Alchemik. A co ciekawego jest w tym ze nastoletnia sedzina dopiero uczaca sie pracy jest corka dzialacza zwiazku? Moze powyrzucac ze szkol dzieci nauczycieli ktorzy edukuja sie w tej samej placowce? No bez przesady z tym.

JanekP

W Pruszkowie sędzia PRASOL nigdy nie miał problemów z wyrzucaniem czy to niesfornych rodziców czy też trenerów i zawodników. Niepotrzebne były specjalne regulaminy :P

Alchemik

@kibic, co ciekawe owa ucząca się sędzina jest córką działacza związku. Może to rzuci trochę światła na to jak są jej ewidentnie popełniane błędy traktowane przez władze. A jeżeli dochodzi do tego zagrożenia zdrowia zawodnika, bo sędzia nie widzi lub dopuszcza do gry za ostrej itd. to wcale nie dziwie się emocjonalnym reakcjom rodziców.

kibic

Uważam artykuł za trochę stronniczy, bo przedstawiono tylko jedną stronę sporu. Sam byłem na tym meczu i widziałem zachowanie tej mamy, w mojej ocenie trochę przesadziła ze słownictwem, ale czemu redakcja nie napisze o tym, że 2 zawodników z Ursynowa odniosło bardzo poważne kontuzje na skutek zbyt brutalnej gry, na którą niestety pozwolili sędziowie i właśnie o to głównie poszło. Jeden z zawodników złamał nadgarstek z przemieszczeniem, a drugi ma zerwane więzadła w kostce, nie licząc niezliczonych fauli po stronie drużyny z Pruszkowa, zarówno tych odgwizdanych jak i przeoczonych. Rolą sędziego jest reagowanie na dynamikę gry. Dla chętnych proponuję zapoznać się z protokołem i sprawdzić stosunek fauli Pruszków/Ursynów. Sam grałem w koszykówkę przez 20 lat i wiem, że kontuzje się zdarzają, bo to sport kontaktowy, ale to są jeszcze dzieciaki i szkoda ich zdrowia. Jeszcze raz napiszę, że nie popieram metod tej Pani w wyrażaniu się do sędziego i dobrze, że dostała zakaz stadionowy. Potrafię też zrozumieć, że sędziowie muszą się gdzieś uczyć swojego fachu, ale jakieś mentalne przygotowanie powinni też mieć i powinni kierować się bezpieczeństwem dzieciaków.

Jakub

Prawda jest taka ,że w Pruszkowie dopiero tworzy się tak zwana kultura trenowania młodzieży. To jest proces ,który kształtuje się latami, biorą w nim udział nie tylko trenerzy ale przede wszystkim zawodnicy i ich rodzice. Jestem rocznikiem lat 80 więc jako młody gówniak musiałem na którymś etapie załapać się na koszykówkę. Trenowałem u pana Kwa.. (mały) dwa lata (w połowie podbazy ,4-6 klasa) no i...przeżyłem pierwszy szok młodego człowieka ( nie licząc dnia ,w którym się dowiedziałem jak się robi dzieci). Palenie papierosów wśród ,,najlepszych'' młodych koszykarzy to była norma. Za każdym razem kiedy ktoś zbliżał się do nich umiejętnościami i stawał się zauważalny (zaczęto się z nim witać) musiał w ramach zasady: albo jesteś z nami albo przeciwko nam, palić po i przed treningiem razem z nimi. W przeciwnym wypadku był ciotą. Trener przymykał oko. Smak piwa również poznałem w szatni szkoły podstawowej numer 11 po ,,treningu''. Trener nie miał pojęcia czym jest dyscyplina a pojęcie team oznaczało jedynie grupę chłopców biegających w tej samej koszulce po boisku Nie wspomnę już tego ,że trener faworyzował część graczy (oczywiście tych z sportowej 12). Ja byłem wysoki, skoczny i wysportowany. Reprezentowałem ósemkę we wszystkich dyscyplinach oprócz piłki kopanej. Szybko zakończyłem przygodę z pruszkowską koszykówką i zacząłem trenować siatkówkę, najpierw u Pana Bogdańskiego w ósemce a od gimbazy w MDK W-wa. Tam też przeniosłem się do szkoły. To był dopiero szok! Trener od młodzika po starszego juniora (do matury) był twoim przyjacielem, wiedział jakie masz oceny na świadectwie, znał twoich rodziców, wiedział jakie masz problemy zdrowotne, załatwiał dofinansowania do stabilizatorów na stawy (dla biedniejszych również na buty) , sprzedawał prywatne auto żeby opłacić wpisowe za udział w lidze, pomagał i doradzał w wyborze liceum a po maturze kontaktował Cie z takim klubem seniorskim ,który da Ci największe szanse na grę a nie kasę i grzanie ławy.Jeżeli trener przyłapał kogoś na fajku lub piwku (w mojej 6 letniej przygodzie w MDKu widziałem tylko JEDEN taki przypadek) to przygoda się kończyła natychmiast. To był autorytet. Rodzice to rozumieli i akceptowali. Rodzic wiedział ,że na sali ,w szatni to trener jest rodzicem i tylko on może karcić, pouczać, chwalić, rozmawiać z sędziom. Rolą rodzica na meczu było klaskanie chociaż i tak były to czasy kiedy rodzice mieli wyjebane i na mecze przychodziła garstka.

Gość

Chuligani zawsze razem! Legia hools!

Gość

zorganizować patolom walki w klatce- sport dawno przestał być zdrowy na jednego półgłówka który się przebije i zacznie zarabiać jakieś pieniądze w sporcie przypada kilka setek okaleczeń w większym lub mniejszym stopniu

Obserwator FIFA

MASAKRA!!!! To nie jest incydentalny przypadek!!! To jest ogólna patologia stosowana na wszystkich imprezach sportowych (w szczególności meczach piłkarskich) organizowanych dla dzieci i młodzieży!!! Mój starszy syn gra w Zniczu Pruszków...a wiadomo, że Znicz z racji swojej rangi jest praktycznie wszędzie nie lubiany...w związku z czym na meczach w takich metropoliach jak Ołtarzew, Płochocin czy inne Lesznowola rodzice potrafią wyzywać młodych zawodników używając wulgaryzmów!!!!! Oczywiście MZPN jest bezradny i nic z tym nie robi. Sam jestem rodzicem i uważam, że powinno się wprowadzić zakazy stadionowe takie same jak dla Pseudokibiców!!!!! Miejsce patologii jest przy patologii!!!!

Gość

Podobnie dzieje się na meczach piłki.nożnej 10 - latków. Parcie na szkło rodziców, trenerów powoduje to, że zamiast zabawy tworzy się chorą ryealizację. Rodzice już kalkulują kim to będzie w sporcie ich córka, syn i ile szmalu zarobi. To chory świat.

starosta

Bywam na meczach zarowno koszykowki jak i pilki noznej. Wyzywanie sedziego jest elementem kibicowania. Oczywiscie wulgarne zachowania sa karygodne ale na meczach raczej bedzie je ciezko zlikwidowac. Nawet kary niepomoga. A, ze dzieci? Sylwester spaceruje z narzeczona a tu nagle petarda wybucha. Zwracam uwage. Prosze nie pod nogi. W odpowiedzi slysze. Uwazaj bo ci petarde w du.. wsadze. Powiedziala okolo 15 letnia pruszkowianka.

Jarek

Mój syn trenował w klubie. Grał całkiem nieźle to miał spokój, ale nie mogą tego powiedzieć inni, wyzywani przez Bartka Przelazłego i Wojtka Rogowskiego. Trenerów!! .. od debili, idiotów, z wyglądu, że sobie w życiu nie poradzą, że nie znajdą dziewczyny. Dramat!! Ale jest niestety przyzwolenie w klubie i nic się nie da z tym zrobić :(

Sędzia WOZkosz

Proponuję kolegium WOZkosz, powrót do starych zasad związanych z wiekem sędziów.. Aktualni sędziowie boiskowi mają 15 lat.. to jest jakiś żart i absurd.. Taki dzieciak nie jest stanowczy i boi się meczy, dopóki nie dojrzeje.. Wiem, że jest mało sędziów, ale ogarnijcie się.. pozdr.

Gość

Nic tak nie dziala na te paskudnie roszczeniowe spoleczenstwo jak kary finansowe. Z 10 tysi za wyzwiska by dostal jeden pieniacz z drugim to by sie uspokoili. Gardzę takimi osobnikami ale z drugiej strony nieco współczuje. Dzieciaki wychowane w warunkach braku poszanowania innych osob i roszczeniowowsci w przyszlosci odpowiednio dadzą popalic i swoim rodzicom ktorzy nie sa swiadomi ze kreca bat na wlasny tylek.