15° Środa
29 Marca

Czw

Pią

Sob



Urząd Miasta w Milanówku

Samemu można tylko zgasić światło

Rozmowa z Wiesławą Kwiatkowską, burmistrzem Milanówka.

Kiedy rozmawiałyśmy rok temu, podsumowując pierwsze 12 miesięcy kadencji, stwierdziła pani „przez ten rok dużo nie spałam”. Czy coś zmieniło się w tej kwestii?
– (śmiech) Tak, ten drugi rok kadencji burmistrza to już trochę inny świat, inna jakość, inne funkcjonowanie. W pierwszym roku rzeczywiście było tak, że sama nie wiedziałam za co się wziąć, z szafy nieustannie wypadały „trupy”. Jeszcze nie jest bardzo dobrze, jednak udało mi się zbudować sprawny zespół pracowników i współpracuje nam się coraz lepiej. Za sobą mamy już etap wzajemnych obaw i poznawania się, teraz dopracowujemy standardy współpracy i komunikacji. Dobry zespół to podstawa – samemu można tylko zgasić światło. Dowodem na nową jakość jest to, że na ten rok udało nam się dużo wcześniej zaplanować inwestycje i związane z nimi przetargi. Mamy już tegoroczny harmonogram działania. To są właśnie owoce tego pierwszego, ciężkiego roku. Budżet przygotowaliśmy podchodząc bardzo realistycznie, ale jednocześnie starając się uwzględnić jak najwięcej potrzeb. W 2016 r., w wyniku dobrego zarządzania, zaoszczędziliśmy 3 mln zł. Te pieniądze w całości przeszły na 2017 rok. Spłaciliśmy też sporą część zadłużenia, które na początku mojej kadencji wynosiło ponad 29 mln zł, a obecny rok rozpoczęliśmy z zadłużeniem nieco powyżej 15 mln zł. Więc wracając do pani pytania – śpię więcej, ale przede wszystkim śpię spokojniej, bo sprawy idą we właściwym kierunku. 

Jakie zatem plany na ten rok?
– W Milanówku musimy zdawać sobie sprawę z bardzo istotnej kwestii – duża część miasta była przez wiele lat kompletnie zaniedbywana infrastrukturalnie. Dlatego jeszcze długo drogi i kanalizacja będą bardzo znaczącym kierunkiem milanowskich inwestycji. Za chwilę ogłaszamy przetarg na przebudowę ulicy Północnej i Krasińskiego, która w pierwszej części, między ul. Kościuszki i Parkową, zostanie pokryta asfaltem, a w drugiej – spacerowej, zostanie wyłożona kostką kamienną. Przy planowaniu wszystkich inwestycji drogowych zainteresowanie mieszkańców było ogromne, odbyły się bardzo szerokie konsultacje społeczne. Jeśli osiągniemy zakładane efekty, w taki sposób będziemy budować kolejne ulice w Milanówku. 
Dzięki pozyskanym dotacjom z funduszy unijnych, w tym roku możemy rozpocząć budowę ścieżek rowerowych i remont długo nieużytkowanego budynku po dawnym przedszkolu przy ul. Warszawskiej. Planujemy tam stworzyć miejsce pobudzania aktywności społecznej i kulturalnej. Ponadto rozpoczynamy budowę boiska sportowego przy „Jedynce” wraz z budynkiem szatni i miejscami parkingowymi. Ostatnia milanowska szkoła zyska prawdziwe boisko do zajęć sportowych na świeżym powietrzu, a po godzinach działania szkoły mieszkańcy zyskają miejsce do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. 
Wiosną ogłosimy przetargi na budowę kolejnych ulic: Fiderkiewicza, Jesionową, Uroczą. To tylko kilka z planowanych inwestycji. 
W tym miejscu chciałabym ubiec pytanie mieszkańców odnośnie ilości inwestycji drogowych. Niezależnie od zakresu robót musi zostać stworzona dokumentacja techniczna i zaakceptowana przez różne organy administracji, a to długotrwały proces. Niestety, obecną kadencję rozpoczynaliśmy nie posiadając niezbędnych dokumentów.

Nie mogę nie zapytać pani o najgorętszą ostatnio sprawę, czyli plany powiększenia Warszawy o sąsiednie gminy, w tym o Milanówek.
– Tak, „kuchennymi drzwiami” próbuje się dokonać w Polsce zamachu na samorządność – ustawa warszawska to bardzo ważna sprawa, ale najważniejsza kwestia jaką ja widzę, to arogancja działania parlamentarzystów, bo jednym ruchem, poprzez wrzucenie projektu do parlamentu, zabrano nam, jako mieszkańcom, prawo do samostanowienia o naszych Małych Ojczyznach – gminach, w których żyjemy. Mój sprzeciw jest kierowany wobec takiego działania i wobec języka, jakim operuje lider partii rządzącej, w stosunku do samorządowców. Nie czuję się „dyktatorem” i nie buduję kliki, a tak właśnie nas się przedstawia. Rzucanie takich oskarżeń globalnie, wobec wszystkich członków władz samorządowych w Polsce jest niedopuszczalne. Obrażając przedstawicieli wybranych przez mieszkańców, obraża się ich samych. W dodatku odnoszę wrażenie, że lepiej o tym czego potrzebują mieszkańcy Milanówka wiedzą posłowie niż my sami. To przerażające. 
Chciałabym podkreślić, że nie walczymy przeciw Warszawie, ani też nie sprzeciwiamy się idei metropolizacji. Sprzeciwiamy się jednak kategorycznie sposobowi działań. Zmiany w samorządności wprowadza się powoli, ale konsekwentnie. Udając, że działa się dla dobra mieszkańców, zabija się samorząd. Brak przedstawienia kompleksowej wizji zmian, powoduje brak możliwości dokonania przez mieszkańców oceny czy te działania przyniosą im jakąkolwiek korzyść, czy znacznie utrudnią codzienne życie. Zalicza się do tego wprowadzenie dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, ograniczenie możliwości kandydowania w wyborach samorządowych wyłącznie do przedstawicieli partii politycznych, a także np. ograniczanie kompetencji gminy w zakresie planowanie przestrzennego. Mnie, jako burmistrza pierwszej kadencji, ten pomysł powiedzmy na razie nie dotyczy. Nie znaczy to, że musi mi się podobać, bo w wielu miejscach ludziom zabroni się wybierać takiego burmistrza, jakiego chcą. Mieszkańcom np. sąsiednich gmin każe się głosować na kogoś innego, bo obecni burmistrzowie nie będą mieli prawa startować. 

Czy w Milanówku w tej sprawie odbędzie się referendum?
– Zastanawiam się, również wspólnie z innymi wójtami i burmistrzami, jak powinno brzmieć pytanie w tym potencjalnym referendum, bo na pewno nie „czy jesteśmy za czy przeciw połączeniu z Warszawą” lub „czy chcemy mieć dwukadencyjność czy nie”. Ono powinno odnosić się do ustrojowych zmian w samorządach i praw zwykłych ludzi oraz mieć wydźwięk np.: Czy zgadzasz się na ograniczenie Twoich praw publicznych, biernego i czynnego prawa wyborczego? Do tego sprowadza się przecież kierunek narzucanych obecnie zmian, a ja się na to nie zgadzam. Nic o nas bez nas!


Rozmawiała:
Ewelina Latosek


Ewelina Latosek
ewelina.latosek@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 5

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

AntyKaczor

Hej , Big! wracaj do swojej rodzinnej wioski ! Jak tylko PiSiurki klepną dwukadencyjność to na pewno wybiorą cie sołtysem! 4 chałupy we wsi na krzyż ( tego nie liczę bo stoi na miedzy, odliczam również chałupę obecnego sołtysa) to masz 33,3% szans!

Gość

Do Big - w wyborach każdy ma równe szanse. Skoro ktoś rządzi dłużej niż dwie kadencje to jest tak dlatego, że ludzie tak chcą. A ludzie tak chcą bo zazwyczaj nie ma lepszych kandydatów. Rozumiem że lepiej jest wybrać byle kogo, ale żeby nie tego samego?

Big

Dwukadencyjność tak! Coś mi sie zdaje, że jednak wlodarzom bardziej niż stworzenie tej tzw powiększonej aglomeracji warszawskiej przeszkadza kadencyjność . Próbują w pytaniach referendalnych troche wymusić korzystne dla siebie NIE.

Gość

Do gość z 16:55 - włodarze miast i gmin opowiadają się przeciwko "Wielkiej Warszawie" bo w przeciwieństwie do mieszkańców nie mają klapek na oczach. Prosty przykład - dziś Pruszków za SKM, N85 i wspólny bilet płaci 4,5 miliona złotych rocznie. Do tego ZTM zarabia miliony na tym, że bilety na II strefę są dwa razy droższe. Jeżeli Pruszków zostanie wciągnięty do I strefy to i przestanie dopłacać (dzielnice płacą zryczałtowaną opłatę, a nie tzw. wozokilometry) jak również ustaną wpływy z różnicy pomiędzy I a II strefą. Jak zatem myślisz - kto pokryje stratę w dochodach ZTM? Albo kto zapłaci za I strefę do Milanówka i dalej? Krasnoludki? Pan Kaczyński? Nie. Samorządy. Ty, ja, Twój sąsiad itp. Fajnie?

Gość

Jak na razie władze miast same za siebie wypowiadają się w kwestii ewentualnego utworzenia aglomeracji Warszawskiej,czy też dwu-kadencyjości jaśnie nam panujących burmistrzów, nikt nie zapytał oficjalnie o zdanie mieszkańców jakie mają zdanie. Nie dziwię się bo ta zmiana dotknie najbardziej urzędników którzy usilnie trzymają się swoich stanowisk. Zauważyłem że urzędy udostępniają do podpisania petycje z góry na "NIE" w kwestii utworzenia aglomeracji W-wskiej, nie można już mieć wyboru na "TAK" lub "NIE", wylącznie na "NIE" (zero prawa wyboru). Odnosząc się jeszcze do pomysłu pytania referendalnego typu "Czy zgadzasz się na ograniczenie Twoich praw publicznych, biernego i czynnego prawa wyborczego? " No to pytanie raczej do samych urzędników a nie mieszkańców :):):) .