Sobota
25 Listopada

Nie

Pon




Maciej Bochnowski

To był wieczór pełen dramatu...

Dla mieszkańców kamienicy przy ul. Narodowej 30 października będzie pamiętną datą. To właśnie tego dnia, w zaledwie kilka godzin ich życie wywróciło się do „góry nogami”. Wszystko co mieli strawił ogień lub zalała woda.

Po godz. 16.00 w jednej ze starych niszczejących kamienic wybuchł pożar. Na miejscu szybko pojawiło się kilka zastępów straży pożarnej. Rozpoczęła się walka z ogniem, która jak się szybko okazało nie była łatwa. Wąska uliczka, silny wiatr, wysoki budynek – to wszystko utrudniało prace strażakom. Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała pięć godzin, z ogniem walczyło ponad 30 strażaków. – Dla nas to były trudne działania. Bardzo silny wiatr utrudniał nam ustawienie sprzętu. Musieliśmy korzystać z drabiny i podnośnika. Sprzęt ma czujniki drgań, a silny wiatr sprawiał, że co chwile blokowały nam sprzęt. Musieliśmy ustawić się tak, by nie trzęsło koszami, z których działali strażacy. Chodziło tu również o ich bezpieczeństwo – mówi nam st. kpt. Karol Kroć, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie.

Ogień, który trawił budynek był co i rusz podsycany silnymi podmuchami wiatru. Okolicę spowiły kłęby dymu. Sytuacja z minuty na minutę była coraz trudniejsza. Szybko zdecydowano się na ewakuację mieszkańców płonącej kamienicy. Swoje domy musieli opuścić również mieszkańcy sąsiednich budynków. Teren strażackich działań zabezpieczała policja i straż miejska. Zamknięto możliwość wjazdu w ul. Narodową.  

Na miejscu oprócz służb pojawili się również pruszkowscy włodarze: prezydent Jan Starzyński i wiceprezydent Andrzej Kurzela. Poszkodowani otrzymali natychmiastową pomoc. Część z osób, mieszkających w kamienicy zatrzymała się u rodziny i znajomych, inni zostali przewiezieni do hotelu. Tam otrzymali ciepłe posiłki.

Na szczęście nikt z mieszkańców nie odniósł obrażeń. W trakcie akcji ratunkowej ucierpiał jeden ze strażaków. Zarwał się pod nim dach. – Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ma złamaną nogę w podudziu – informuje st. kpt. Kroć.

Strażacy do koszar wrócili pokilku  godzinach. Ale już następnego dnia otrzymali kolejne wezwanie. Okazało się, że trzeba jeszcze dogasić pożar. – Okazało się, że w jednym miejscu nadal jest niewielki ogień. Strażacy zostali wysłani na miejsce, by go dogasić – zaznacza rzecznik pruszkowskiej straży pożarnej.

Od tych dramatycznych zdarzeń minęło już kilka dni. Mieszkańcy powoli zaczynają oswajać się z rzeczywistością. W tych trudnych chwilach potrzebują pomocy...

Już następnego dnia po tej tragedii pojawiły się głosy, że akcja była prowadzona nieprawidłowo. Niektórzy twierdzili nawet, że strażacy przyjechali do pożaru wozami, w których nie było wody. – Nie ma takiej możliwości, żebyśmy do akcji wyjechali bez wody. Oczywiście w trakcie działań zbiorniki się opróżniają i musimy przyłączyć się do wodociągu. Tu również niekiedy zdarzają się problemy: z ciśnieniem wody, instalacją wodociągową – mówi nam st. kpt. Karol Kroć, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pruszkowie. – Z tego co mi wiadomo nie było żadnych większych problemów z dostępem do wody. Strażacy mieli chwilowy kłopot z hydrantami i spadkiem ciśnienia wody, ale to nie rzutowało na przebieg akcji. W momencie gdy wiele wozów pobiera wodę z wodociągów zdarzają się sytuacje, że ciśnienie nieco spada. Analizujemy przebieg całej akcji. Będziemy również badać sprawę wypadku jednego ze strażaków. Wszystkie działania zostaną poddane szczegółowej analizie. To nasza standardowa procedura po tego typu akcjach
ratunkowych – dodaje st. kpt. Kroć.

O tym, że działania nie były łatwe świadczy również fakt, że z ogniem strażacy walczyli przez blisko sześć godzin. Na miejscu było 47 strażaków z dziewięciu zastępów. W działaniach brały udział jednostki z Pruszkowa, Warszawy, Piastowa, Raszyna i Nowej Wsi.

Zostali bez niczego
Pożar zaskoczył mieszkańców. Ogień strawił dwie z czterech kondygnacji. Spłonęło tam dosłownie wszystko. Dwie pozostałe kondygnacje również są zniszczone. Te zalała woda. Wielu mieszkańców nie ma nic. Wyszli z domu tak jak stali. Jeden z pogorzelców do hotelu przyjechał w jednym bucie i jednym kapciu. Po tej tragedii będą musieli ułożyć sobie życie na nowo.

Miasto pomaga
W wyniku pożaru dach nad głową straciło 30 osób. Część z nich jest u rodziny lub znajomych Siedem osób mieszka w hotelu. Za ich pobyt wraz z pełnym wyżywieniem  płaci miasto. Wszyscy powoli dochodzą do siebie. Władze Pruszkowa podkreślają, że mieszkania dla pogorzelców już są przygotowywane. – Prezes Towarzystwa Budownictwa Społecznego „Zieleń Miejska” dostał od nas polecenie przygotowania mieszkań dla pogorzelców. W najbliższych dniach będziemy mogli przekazać do zamieszkania kilka lokali. W pierwszej kolejności mieszkania otrzymają rodziny z dziećmi – mówi nam Andrzej Kurzela, wiceprezydent Pruszkowa. – Kilku przedsiębiorców zgłosiło się do nas z ofertą przekazania mebli.

Pogorzelcom pomagają również pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pruszkowie. Jeszcze w poniedziałek poszkodowani mogli porozmawiać z przedstawicielami MOPS-u i skorzystać z pomocy psychologa. Potrzebujący nadal mogą zgłaszać się do pracowników socjalnych MOPS.

Mieszkańcy poszkodowanym
Okazuje się, że pogorzelcy nie musieli czekać długo na pomoc. Na facebooku szybko została zorganizowana akcja „Zbiórka dla rodzin ze spalonej kamienicy na ul. Narodowej”. Założyła ją Klaudia. Pierwsze paczki z darami do poszkodowanych trafiły już we wtorek. Darów z minuty na minutę przybywa. – Na ten moment staramy się o jakiś magazyn, miejsce składowania, gdzie będziemy mogli segregować rzeczy. Problemem jest natomiast przechowywanie, także przez rodziny w hotelu. Oni mają malutkie pokoiki. Wiele z was deklaruje pomoc, oddanie mebli. Jak tylko zdobędziemy jakiś magazyn napisze i wtedy zbiórka ruszy pełna parą – napisała w jednym z postów Klaudia.

Gdy oddawaliśmy numer do druku na fanpage'u zbiórki proszono o dostarczanie jedzenia, które poszkodowani mogliby trzymać w hotelowych pokojach oraz środków czystości i kosmetyków. Tego mieszkańcy potrzebują w tym momencie najbardziej. Większość podstawowych potrzeb w postaci ubrań została już zaspokojona.

Co z budynkiem?
Strawiona ogniem kamienica to własność prywatna. Zarządza nim TBS „Zieleń Miejska”. Budynek został wyłączony z eksploatacji. Wiele wskazuje na to, że zostanie przeznaczony do rozbiórki.
 


Anna Zwolińska
anna.zwolinska@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 15

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

narodowa 25, wystarczy włączyć google maps żeby poznać adres

Gość

Ten los czeka też inne zaniedbane kamienice oby tylko nikt życiem nie przypłacił sumy zaniedbań włodarzy

Gość

Każdemu z was los się odpłaci za te komentarze zniewiesciale

Gość

Jak zawsze "to nie nasze" ale łapska po czynsz zawsze wyciągną. Jasio do wymiany!

Gość

Dla naocznego świadka przebiegu wydarzeń, prowadzona akcja rzeczywiscie wyglądała niepoprawnie. Było widać brak konkretnej organizacji. Przechodzien pomógł odkręcić hydrantow strażakom, bo panowie nie mogli sobie z tym poradzić... Najważniejsze, że nikt nie zgional. A do podobnej, akcji strażacy zdobędą większe doświadczenie.

Mieszkaniec

Oby jak najszybciej została rozebrana. Bo w tej chwili ogrodzenie chodnika taśma jest żenujące. Na Narodowej odbywa się ciąg komunikacyjny. Pieszy ryzykuje życie omijając ogrodzony chodnik i musi wychodzić na ulicę. A na dodatek w każdej chwili może spaść na głowę cegła ze spalonej kamienicy

Gość

Prywatna na papierze. W rzeczywistości pod okupacją kwaterunku. Czyli lokali wynajętych przez urząd pod przymusem, w nie swoich (teoretycznie prywatnych) kamienicach. Właściciele budynków mieli dbać o dom, robić remonty i utrzymywać przymusowo wkwaterowanych lokatorów. Pobierając przy tym czynsz ustalony przez urząd. W wysokości nie starczającej na bieżące utrzymanie, nie mówiąc o remontach. Jeśli chodzi o mieszkania tak to trwa do dziś. Dla tego papierowy właściciel nie posiadający w budynku lokali użytkowych nie interesuje się własnością. Bo by musiał do tego interesu dopłacać. Oczywiście piszę o normalnych właścicielach. Nie o takich co latają po budynku z pałą, rozbierają dachy i siłą wykurzają lokatorów. Za komuny wszechwładni urzędnicy lokale przyznawali za łapówki. Kiedy po zmianach wymówiłem lokal użytkowy, najemca stwierdził, że czuł się właścicielem. Bo w urzędzie zapłacił sowitą kasę. Oczywiście oznacza to, że dał łapówkę.

Gość

przewodniczący MAO też publikował małe czerwone książeczki , polecam wikicytaty Mao ,,potrzebna jest polityka utrzymywania ludzi w stanie głupoty ,, , ,, towarzysze wszyscy musicie zbadać stopień własnej odpowiedzialności - jak chcecie srać ,srajcie , jak chcecie pierdnąć pierdnijcie , od razu poczujecie się lepiej ,, POLECAM

Gość

Ciekawe kiedy kolejna kamienica

Gość serwisu

To chamstwo jedni z prywatnych spalonych kamienic nie dostają od miasta żadnej pomocy a inni dostają wszystko!!!! Ciekawe czym różnią się ci poszkodowani od innych!!!!???

Gość

Nawet tragedii nie jesteście w stanie uszanować tylko głupawe komenatrze zamieszczać musicie? Co one mają wnieść? Ludzie stracili dobytek i dach nad głową a wam tylko hejting w głowie? Opanujcie się!! Już tak PIS boi się lokalnych ugrupowań że i tu nie może się powstrzymać od wpisów??

Gość

Do gość z 7:47 zgadzam się z Tobą w 100%. Dlaczego Starzyński i jego SPP za publiczne pieniądze drukują i rozpowszechniają gazetkę "piórem prezydenta"? Przecież jest to kłamliwa tuba propagandowa pruszkowskiego 20-sto letniego układu

Gość

jeżeli kamienica jest własnością prywatną to pomoc należy się wyłącznie właścicielowi , to że przy okazji szanownemu lokatorowi spaliła się ,, kordła,, to nie upoważnia go do otrzymania nowego mieszkania , skończcie z tą bolszewicką poprawnością ja doskonale wiem że zainteresowani mają w tym swój osobisty dobry interes

Gogol

Sami podpalili i jeszcze tyle skorzystaja. Smiech na sali

Gość

DRODZY RADNI PODŁEJ ZMIANY CHYBA COŚ SIĘ WAM W GŁOWKACH POPRZESTAWIAŁO, WYBORY SAMORZĄDOWE SĄ DOPIERO ZA ROK A KSIĄŻECZKA Z OSIĄGNIECIAMI JAKIMI SIĘ CHWALICIE ( SAME KŁAMSTWA ) NIE MIEŚCI MI SIĘ DO SKRZYNKI , NIE ŻYCZĘ SOBIE JUŻ TERAZ KAMPANII WYBORCZEJ . STRACH POMYŚLEĆ CZYM JESZCZE BĘDZIECIE SIĘ SZCZYCIĆ I OGŁUPIAĆ MIESZKAŃCÓW.