Winobranie w… Malichach

RSS Drukuj A | A
Data publikacji: 4 grudnia 2009 20:54

Zaproszenie na winobranie do Winnicy Malichy wydało nam się z początku żartem. Tym bardziej, gdy upewniliśmy się, że nie chodzi o miasteczko Malichy w słynnej z win francuskiej Burgundii, a o osiedle pod Pruszkowem. Winnica w Malichach? A jednak to prawda…

Istnienie winnej plantacji w podpruszkowskim osiedlu domków jednorodzinnych wydawało się na tyle nieprawdopodobne, że daliśmy się zaprosić na winobranie. I było warto.

Winnica

Pan Krzysztof Olczyk mieszka w Malichach od ponad 20 lat, a winorośl w przydomowym ogrodzie uprawia od 2000 roku.

- Z pozoru wydaje się, że cóż to za winogrona mogą urosnąć w naszym klimacie? Ale efekt cieplarniany na Ziemi jest już faktem, więc i u nas rosną one większe i słodsze, niż dawniej – mówi gospodarz – U mnie zaczęło się to w zasadzie jeszcze w latach 80-tych, kiedy jak wielu Polaków postanowiłem pojechać na „saksy”. Ttrafiłem do pracy w winnicach w nadreńskim Palatynacie i zaczęła się moja fascynacja procesem produkcji wina. Marzyłem, aby założyć kiedyś własną winnicę i teraz spełniam to marzenie, oczywiście na miarę posiadanych możliwości.

Cała domowa winnica pana Krzysztofa to pięć rzędów z winnymi krzewami, rozpiętymi na drutach pomiędzy drewnianymi słupkami. Każdy rząd, to inna odmiana winogron, a w konsekwencji i inny smak wina w domowej piwniczce. Wszystko jak w prawdziwej śródziemnomorskiej winnicy, tylko na znacznie mniejszą, kameralną skalę. Co roku, w zależności od urodzaju, daje to efekt w postaci około 100 butelek własnego wina.
Wierzyć się nie chce, że cała ta uprawa mieści się w niewielkim, przydomowym ogrodzie.

- Moja winnica zajmuje zaledwie dwa ary, ale daje mi niesamowitą radość i satysfakcję – chwali się pan Krzysztof. Pracy jest sporo, ale satysfakcja z wyprodukowania własnego wina, wynagradza mi poniesiony trud. Z czasem stało się to moją pasją i zajęciem na wolne chwile. A uznanie znajomych, delektujących się winem z mojej winnicy jest dla mnie największą nagrodą.

Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej (kto wie, czy nie w całym cywilizowanym świecie), który domową produkcję wina prawnie ogranicza jedynie „do własnego użytku”. Nie stanowi to większego problemu dla posiadaczy niewielkich winnic przydomowych traktujących je, podobnie jak plantator z Malich, jako hobby i towarzyską atrakcję dla znajomych.

Winobranie to rytuał

Winobranie to dla winiarzy nie tylko żniwa, ale i rytuał. Niemalże święto. Do pana Krzysztofa schodzi się na nie cała rodzina i znajomi, a każdy za punkt honoru uważa zebranie z krzewów przynajmniej kilku winnych gron. Wędrują one potem do skonstruowanej przez gospodarza specjalnej wyciskarki, zgniatającej owoce. Przez kilka następnych dni dojrzewają z dodanymi drożdżami winnymi, zanim odciśnięty z nich fermentujący sok, trafia do dużych galonów na właściwy proces fermentacji.
- To trochę inna procedura niż robienie wina z naszych tradycyjnych, krajowych owoców, głównie porzeczek czy wiśni – opowiada gospodarz - Tu nie dodajemy wody, bo winogrona mają wystarczająco dużo własnego, słodkiego soku. Ale też jest to zupełnie inne wino! – dodaje z dumą.

Domowe - z sercem i duszą

Rzeczywiście, wino pana Krzysztofa niczym nie ustępuje markowym winom zagranicznym. Przewyższa je zaś czystością składu i brakiem jakichkolwiek środków chemicznych. Czuć też w nim serce i pasję gospodarza.

Pan Krzysztof nie chroni zazdrośnie swoich piwnicznych receptur, jak czynią to markowi producenci. Wręcz odwrotnie – swoją pasją próbuje zarazić grono bliższych i dalszych sąsiadów oraz znajomych. Chętnie służy radą i pomocą w zakładaniu małych, przydomowych winnic.

- Już trzy czy cztery winne krzewy zasadzone przy południowej ścianie domu mogą dać satysfakcję w postaci kilkunastu butelek własnego wina – przekonuje.

Na swojej stronie internetowej (www.winnicaidom.pl) dowodzi, że to nic trudnego. I że nie tylko Malichy, ale i cały region już wkrótce może się stać domowym, winnym zagłębiem.

Komentarze 0

Dodaj komentarz Zamknij

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Jeszcze nikt nie wyraził swojej opinii. Możesz być pierwszy! Dodaj swój komentarz klikając na przycisk obok.

Daj nam znać! Pisz, wysyłaj zdjęcia, wygrywaj nagrody!

Byłeś świadkiem wypadku
lub dramatycznego zdarzenia?
Coś cię zaskoczyło lub rozzłościło?

Wyślij SMS lub MMS na numer 600 924 925

Wyślij e-mail na kontakt@wpr24.pl

Wyślij zdjęcie / video przez formularz