27° Środa
19 Września






Marcin Prażmowski

Wrzawa wokół domu pomocy

Rada powiatu pruszkowskiego nie jest zainteresowana powstaniem Domu Pomocy Społecznej w Brwinowie. Na specjalnie zwołanej sesji radni podzielili obawy zarządu co do zasad funkcjonowania placówki, ale styl prowadzonej dyskusji zahaczał o kompromitację.

Przykład? – Doszły mnie słuchy, że ksiądz ma dziecko. Z zakonnicą… – wypaliła podczas obrad radna Grażyna Słowikowska-Żaboklicka. Chwilę wcześniej anonimowe donosy próbował zaprezentować jej koalicyjny kolega Lechosław Dowgwiłłowicz-Nowicki. Miały one świadczyć, że ks. Stanisław Jurczuk – jako dyrektor bliźniaczego domu pomocy w Milanówku – wyłudzał pieniądze od podopiecznych. – Były nawet rękoczyny na sesji, ale my sięgamy rynsztoku – skomentował radny Zdzisław Sipiera. W głosowaniu nad przyjęciem uchwały w sprawie stanowiska dotyczącego funkcjonowania DPS w Brwinowie większość radnych opowiedziała się przeciw. Tym samym placówka w najbliższych miesiącach nie powstanie. – Zwyciężyła żelazna dyscyplina partyjna, a nie dobro drugiego człowieka – powiedział ks. Jurczuk.

– Nie mamy żadnych skierowań od wójtów z gmin naszego powiatu. Dlatego uważamy, że nie ma potrzeb otwierania kolejnego domu – powiedziała Hanna Kuran, członek zarządu powiatu.

Sprawa Domu Pomocy w Brwinowie, w którym miałyby zamieszkać dzieci i osoby starsze niepełnosprawne intelektualnie, wraca jak bumerang. Tym razem za sprawą radnych opozycji, na których wniosek zwołano 10 marca sesję rady powiatu. Zależało im nie tylko na znalezieniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego zarząd powiatu nie chce ogłosić konkursu na prowadzenie DPS w Brwinowie, ale też – stosowną uchwałą – dać władzom powiatu „zielone światło” na prowadzenie rozmów z Katolickim Stowarzyszeniem Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej i zgodę na podpisanie ewentualnej umowy.

Nie ma potrzeby
Szybko okazało się, że głównym powodem, dla którego starostwo nie widzi celowości realizacji zadania publicznego, jakim byłoby powstanie domu w Brwinowie, jest brak potrzeb społecznych. Zarząd przytacza przeprowadzoną analizę, z której jasno wynika, że są wolne miejsca w placówkach o podobnym profilu w Czubinie oraz na pruszkowskim Żbikowie.

– Nie mamy żadnych skierowań od wójtów z gmin naszego powiatu. Dlatego uważamy, że nie ma potrzeb otwierania kolejnego domu – powiedział Hanna Kuran, członek zarządu powiatu. Przytoczyła też treść pisma, jakie starosta pruszkowski wystosował do poszczególnych starostw z propozycją zawarcia porozumienia w sprawie powierzenia prowadzenia domu. Domu, w którym mieliby przebywać ich mieszkańcy. – Dziewięciu starostów odpowiedziało, że ma wolne miejsca i zaprasza do siebie, natomiast starosta sochaczewski w ogóle nie przysłał nam odpowiedzi – przyznała Kuran.

Wiarygodność analizy, jak i sens wysyłania pism do powiatów ostro podważyła część radnych. – Na jakiej podstawie prawnej opierał się Zarząd Powiatu Pruszkowskiego występując do innych starostów z propozycjami dotyczącymi DPS w Brwinowie – dopytywał radny Przemysław Bryksa, w opinii którego takich podstaw nie było, tym bardziej że osoby do tego typu placówek kieruje gmina, a nie starostwo.

Gdzie jest człowiek?
W propozycji uchwały, jaką przygotowała grupa radnych jest uzasadnienie zawierające siedem punktów. Mam nadzieję, że zarząd rozpatrując to uzasadnienie każdy z punktów przeanalizował i mógł sobie odpowiedzieć „tak czy nie”. Bo jeśli sześć okaże się na „tak”, to mamy człowieka i mamy człowiekowi pomóc. A to zapotrzebowanie społeczne wyliczone przez zarząd kłóci się trochę z tym, co widzimy za plecami – mówił radny Tomasz Osiński, wskazując na grupę niedoszłych podopiecznych domu, którzy przybyli na obrady.

– W tym wszystkim ginie gdzieś człowiek. Osoba, która potrzebuje pomocy – zauważył radny Piotr Iwicki. Jako jedyny z obecnych starał się dociec innych przyczyn takiego, a nie innego stanowiska powiatu. – Bo jeśli się okaże, że ten DPS będzie świadczył usługi na poziomie atrakcyjniejszym, chociażby zupa będzie lepsza, może nastąpić odpływ osób, których mamy w naszych ośrodkach – podkreślił.

Żenująca końcówka
Przez moment wydawało się nawet, że część radnych jest skłonna wyrazić poparcie dla uchwały, jednak końcówka obrad przybrała niespodziewany przebieg. Zamiast merytorycznej dyskusji, część radnych wolała się zająć anonimami.

Lechosław Dowgwiłłowicz-Nowicki starał się dowieść, że ks. Stanisław Jurczuk zamiast działalności dobroczynnej prowadzi zakamuflowaną działalność komercyjną. Zapomniał o tym, że domniemanymi dowodami w postaci anonimowej korespondencji mailowej zamiast z radnymi powinien podzielić się z prokuratorem. Z kolei radna Grażyna Słowikowska-Żaboklicka dociekała, czy ks. Jurczuk ma… dziecko z zakonnicą.

– To było nie tylko kompromitujące i żenujące, ale pokazało prawdziwe oblicze tych osób. Bez jakichkolwiek uczuć i współczucia – powiedziała ze łzami w oczach matka niepełnosprawnego chłopca.


Marcin Prażmowski
marcin.prazmowski@wprmedia.pl

Podobne artykuły


baner

Komentarze | 20

captcha

Klikając "Dodaj komentarz", akceptujesz regulamin dodawania opinii.

Gość

Niestety poznałam Ks. Jurczuka. Inteligentny biznesmen , podobnie jak Ks. Rydzyk , tylko on jest trochę cwańszy , wie jak omotać ludzi, dlatego wybrał przykrywkę ,, być ojcem dla niepełnosprawnych ''. Nie wierzyłam w plotki , ale teraz wiem , że on zrobi wszystko , żeby oszukać opinię publiczną ,, człowiek o dwóch twarzach.

Gość

Witam Lechosław Dawgiłowicz- Nowicki nie może byc wiarygodny ponieważ nie zapłacił swoim byłym pracownikom ok 1,5 miliona złotych

człowiek

Jakimi metodami broni się swoich pokrętnych decyzji.Nic dodać,nic ująć.Wszystko oparto na kłamstwach,pomówieniach i anonimach.Tacy ludzie powinni odpowiedzieć przed sądem za naruszenie dóbr osobistych.WSTYD.

Tomek

I to z moich pieniędzy finansowani są tacy radni jak Pan Dowgiłłowicz-Nowicki i Pani Grażyna Żaboklicka?Wyrażam moje stanowcze VETO.

jana

Z tego ,co mi wiadomo,ksiądz Jurczuk nigdy nie chciał żadnych pieniędzy od Powiatu.Motywy ,którymi kieruje się starosta powiatu są żałosne.Chyba nie prywatne życie osób,które starają się o otwarcie DPS w Brwinowie powinno być przedmiotem dyskusji.Nota bene wszystko ,o czym mówiono ,a miało pokazać księdza w nie najlepszym świetle,oparte było na jakichś anonimach.Czy Pan Dowgiłłówicz-Nowicki jest poważnym człowiekiem?Mnie osobiście ,kiedy w odpowiedzi na mojego maila napisał ,że otwarcie DPS w Brwinowie spowodowałoby złamanie prawa,nigdy nie wskazał ,jakiego to prawa,choć prosiłam o powołanie się na konkretne paragrafy i artykuły.Za to zbieranie anonimów i powoływanie się na nie stało się jego pasją.Wstyd ,że tacy ludzie reprezentują powiat i że od ich decyzji zależy wiele znaczących spraw.Zenujące powtarzam jeszcze raz żenujące.Mali to ludzie ,którzy zamiast rzeczowej ,merytorycznej dyskuji,prowadzą tego typu praktyki.Wstyd ,że Pani Starosta na takie praktyki pozwala.

do teść

Postępowanie starosty w tej sprawie jest żałośne i pokazuje, jak niskimi motywami kieruje się ta kobieta.

teść

Poprzednikom niektórym przypominam, że ks. Jurczyk nie chciał żadnych pieniędzy od Powiatu. A przy okazji - nie było na sesji starosty E. Smolińskiej. Czyżby się czegoś obawiała? Był za to jej małżonek, ciekawostka.

kiki

ks. Stanisław Jurczuk powinien pozwać do sądu za naruszenie dobrego imienia Lechosława Dowgwiłłowicz-Nowickiego i Grażynę Słowikowską-Żaboklicką. I na 100 % by wygra. A ta dwójka nigdy nie powinna startować w wyborach.

do poziom

Zauważ, że to są radni powiatu pruszkowskiego. Jedną z jego dzielnic są Tworki. Więc i mieszkańców Tworek ktoś musi reprezentować. Szkoda tylko, że niektórzy radni wzięli to sobie zbyt dosłownie i upodabniają się do tych cięższych przypadków.

poziom

tych radnych o wybujałej fantazji i kierującej się "rzekomymi" anonimami powinni zamknąć w psychiatryki,żenada że tacy ludzie nas reprezentują że się nie wstydzą swego "rynsztokowego" języka!

x.

Tu nie chodzi o spełnianie fantazji księdza, biskupa czy zwykłego śmiertelnika, bo taki dom może założyć każdy z nas. Sam zresztą swego czasu zastanawiałem się nad takim pomysłem, ale obwarowania sanepidu i wszelkie biurokratyczne sprawy skutecznie mnie zniechęciły. W tej sprawie chodzi wyłącznie o WOLĘ władz powiatu. Czy rozpiszą konkurs i pozwolą zainteresowanym założyć dom. A podpis jest potrzebny tylko i wyłącznie do tego, aby móc starać się o pieniądze od gmin których mieszkańcami byliby podopieczni takiego domu. Tu nie ma niż zdrożnego czy mającego znamiona przekrętu. Po prostu prawo zezwala a nawet nakłada na samorząd gminny obowiązek łożenia na niepełnosprawne intelektualnie osoby. A to, że domagają się one egzekwowania tego prawa jest złe?! Mało tego: zasady przebywania w takim domu są proste i jasne dla każdego: część pieniędzy daje gmina, część sam podopieczny. Powiat po prostu boi się, że w Brwinowie powstanie konkurencyjny (lepszy) ośrodek niż te, które funkcjonują na jego zlecenie. Chorzy mogą więc, a raczej jest pewne, że woleliby przebywać w Brwinowie niż np. w Czubinie. Odchodzi podopieczny - odchodzi również kasa idąca za nim z urzędu wojewódzkiego. Proste! Oczywiście ksiądz mógłby założyć dom bez podpisu starosty, ale byłby on wówczas w 100 % prywatny, a więc cały koszt pobytu musieliby wyłącznie opłacać tam przebywający. A na to ich nie stać. Tym bardziej iż zainwestowali nie małe pieniądze w powstanie domu w Brwinowie. Bzdurne są obawy władz powiatu, że zaraz po złożeniu podpisu ksiądz zapukałby do nich po pieniądze, bo np. brakuje mu chętnych. Powiatu musiały wówczas płacić, ale... Od samego początku przyjmuje się wyłącznie najczarniejszy scenariusz, chociaż wiadomo iż od pierwszego dnia dom będzie zapełniony ludźmi. Władze powiatu tylko podsycają te obawy, bo kierując się ich tokiem rozumowania nie należałoby budować przedszkoli, szkół czy robić dróg, gdyż za miesiąc, dwa może okazać się, że nie ma pieniędzy w budżecie na ich utrzymanie. Absurd i tyle!

janeczka

Ksiądz i pomoc ubogim? Coś tu nie gra.

Cyryl

Nie po to powiat buduje i utrzymuje z publicznych środków domy opieki społecznej, żeby jakiś ksiądz budował swoje domy i domagał się na to pieniędzy. Jeśli warunki w powiatowych DPS-ach są złe, to trzeba domagać się ich poprawy, a nie finansować fantazje kleru.

Senior

Dla obecnej władzy ludzie starsi, niedołężni są zbędnym ciężarem, którego najchętniej by się pozbyli. Jak mówiła koleżanka partyjna rządzących w powiecie: ludzi starszych nie ma co leczyć, bo to drogie, a i tak długo nie pożyją. To, co mówiła partyjna koleżanka, lokalne kacyki realizują u siebie. To znieczulica, pogarda dla człowieka i to w kraju, który już przeżył kataklizm nazizmu, komunizmu z ich pogardą dla człowieka. Jak widać dla niektórych lekcja z historii jest za trudną lekcją.

Sauron

Ksiądz dobrodziej, niech z własnych pieniędzy otworzy a nie ze środków gminnych. Zachowanie radnych może i bulwersujące, ale w pewnym stopniu racjonalne - prowadzący ten DPS za pobyt w nim podopiecznych dostawałby pieniądze, a jako przedstawiciel archidiecezji nie płaciłby części podatków, bo kler w Polsce od podatków jest zwolniony. Czysty zysk. Pracowałem swego czasu w prowadzonym przez niego DPS w Milanówku i jestem zagorzałym przeciwnikiem łączenia opieki socjalnej z duchową - na górze domu wielka kaplica, w której podopieczni codzień rano stawiają się na modły... Pranie mózgu niepełnosprawnym i chorym ludziom...

paranienormalni

Starosta i jej chorzy z podłości totumfaccy są w stanie niszczyć wszystko. Nie ma dla nich opamiętania. Nie podoba im się, że ludzie zorganizowali się i pomagają osobom starszym, niedołężnym. Taplają się we władzy niczym świnie w błocie. Niszczyć i niszczyć. Niewiele więcej potrafią. Niszczą edukację w powiecie, niszczą piękne dzieło ludzi dobrej woli. Ich poziom to dno. Dno moralne, dno kulturalne.

Kerim

Przy nazwiskach radnych przydałoby się podawać przynależność partyjną byśmy jasno widzieli kogo reprezentują.

Gość

Sprawa jest bardzo trudna. Jednej strony są osoby niepełnosprawne zasługujące na godziwe warunki życia i ich zdesperowani rodzice. Z drugiej strony są finanse. Trudno oczekiwać od powiatu, żeby finasował z naszych pieniędzy pobyt nie naszych mieszkańców w domu. Powiaty, których mieszkańcami są ci niepełnosprawni temat delikatnie olały chyba licząc, że podrzucą ich problem innym. Jednak temat jest trudny i dość delikatny. Załuję, że moich własnych pieniędzy utrzymuję radnych, którzy zatrzymali się w rozwoju na poziomie przedszkola. Może to im trzeba byłoby wybudować dom opieki bo co do ich sprawności intelektualnej mam spore wątpliwości.

demo

Żenada... niezależnie od tego, kto ma rację w tym sporze, argumenty przedstawione przez radnego Dowgwiłłowicz-Nowickiego i radną Słowikowska-Żaboklicką są skandaliczne... To jest rada czy przedszkole?! Zapamiętajcie te nazwiska, żeby "podziękować" przy najbliższych wyborach

StawikPiast

Jeśli w okolicy są wolne miejsca w tego typu placówkach to bardzo dobrze że kolejne nie powstają. A ksiądz jak chce za dobrodzieja robić to nikt mu nie broni otworzyć domu pomocy, byle robił to ze swojej kasy a nie naszej.